Rinoa a Artemizja
Teoria mówiąca o tym, że Rinoa to Artemizja (Ultimecia) ma wielu zwolenników, którzy uznają ją wręcz za pewnik. Sama gra nic na ten temat nie wspomina, daje jednak tyle różnych przesłanek, mniej lub bardziej enigmatycznych, że można przyjąć z dużą dozą pewności, że ta teoria jest prawdziwa.
Choć z początku różnice dzielące sympatyczną i pogodną nastolatkę od potężnej, wyrachowanej czarownicy zamieszkującej upiorny, mroczny zamek mogą wydawać się nie do przeskoczenia, to im dalej jednak zagłębiamy się w fascynującą fabułę FF8, tym wyraźniej widzimy tajemniczy, ciemny, skrzydlaty kształt nakładający się na sylwetkę głównej bohaterki. Przemiany, które zachodzą w umyśle i ciele Rinoi, są dla nas niewidoczne, a jednak dają znać o sobie w sposób na tyle wyraźny, by nas niepokoić. Sama Rinoa, która wydaje się być całkowicie bezbronna wobec tego, co się z nią dzieje, w kilku miejscach wypowiada zdania, które mrożą krew w żyłach. Ona też na samym początku niewiele z tego wszystkiego rozumie. Prawdziwy dramat, choć rozgrywa się w jej wnętrzu, nie zależy od niej samej, możemy także podejrzewać, że to, co widzieliśmy w grze było jedynie prologiem tego, co miało stać się wkrótce, już po zapadnięciu kurtyny i po napisach końcowych. Dlatego też Final Fantasy VIII to gra, która tak intryguje i zapada w pamięć, i która stanowczo zasługuje na część drugą.

Przesłanki, które świadczą za tym, że Rinoa i Artemizja to ta sama osoba, można zawrzeć w kilku punktach.

1. Wygląd zewnętrzny

Z pozoru Rinoa i Artemizja różnią się wieloma szczegółami. Na pierwszy rzut oka nikt nie zauważa w nich podobieństwa - bo i jak? Rinoa wygląda na wrażliwą i energiczną nastolatkę, biegającą w uroczej wełnianej narzutce, z wstążeczką na ramieniu i kilkoma jaśniejszymi pasemkami w ciemnych włosach. Artemizja to czarownica z klasą, lubująca się w szkarłatach i dziwnych tatuażach na całym ciele. Jak wiadomo, w grach japońskich nic nigdy nie jest przypadkowe, także stroje bohaterów, mówiące bardzo wiele o ich osobowości. Ubranie Rinoi podkreśla jej wrażliwość i bezbronność wobec świata, miękka wełna otula ją z tyłu aż do stóp, tymczasem przód pozostawia odkryty, tak jakby zwracając uwagę na jej prostolinijne, szczere serce. Tymczasem strój Artemizji dość jednoznacznie wskazuje na jej złe motywy i ogromne ambicje - szkarłatna czerwień, tajemnicze znaki na ciele i twarzy oraz wielkie rogi, które dodają jej majestatyczności i w żadnym stopniu nie odejmują jej urody - Artemizja jest w przerażający sposób piękna, choć zło jest widoczne w każdym jej spojrzeniu. Co ciekawe, jej suknia także jest zakrywająca jedynie z tyłu, przód pozostawiając prawie odkryty...
Dość wyraźnym dowodem są skrzydła. U Rinoi są one niewielkie, białe, z początku umiejscowione jedynie jako nadruk na sukience. Później, po tym, jak zyskuje ona moc Artemizji, podczas swojej umiejętności limitowej (Angel Wing) przechodzi transformację w anioła i u ramion wyrastają jej nieskazitelnie białe skrzydła. Jest to alegoria nawiązująca do jej motywów - Rinoa zyskuje o wiele większą moc niż miała wcześniej, ale wykorzystuje ją zawsze w dobrych celach, walcząc po stronie dobra. Tymczasem skrzydła Artemizji są czarne i o wiele większe, tak jak większa jest jej moc, którą wykorzystuje dla osiągnięcia swoich złych celów. Warto zauważyć, że Artemizja jest jedyną czarownicą, która ma skrzydła. To także nie wygląda na przypadek.
Również twarz Artemizji jest bardzo podobna do twarzy Rinoi. Choć przeżyte lata oraz wewnętrzne przemiany nie były obojętne dla jej wyglądu (inny kolor oczu, znamiona na twarzy, szczuplejsze policzki), to jednak wyraźnie widać, że ich twarze mają wiele wspólnych cech. Po nałożeniu jednej twarzy na drugą, otrzymujemy intrygujący kolaż, będący kolejnym kawałkiem fascynującej układanki pod tytułem Final Fantasy VIII.
Bardzo ważną wskazówką jest także wzrost obydwu postaci. Jak można dowiedzieć się z wielu źródeł, Rinoa ma 5 stóp 3,5 cala wzrostu (czyli 1,61 m). To bardzo dokładna liczba, żadna z postaci nie ma wzrostu wyrażonego w połówkach cala. Artemizja ma dokładnie tyle samo. Czy można wierzyć w zbieg okoliczności?

Kolaż będący połączeniem twarzy Artemizji z twarzą Rinoi. Oczy, kształt nosa, owal twarzy - wszystko idealnie się na siebie nakłada. Czy to może być przypadek?

2. Griever

To koronny dowód poświadczający prawdopodobieństwo tej teorii. Podczas walki Artemizja przywołuje GFa, którym okazuje się Griever. Squall zna to imię - sam miał pierścień z wielkim stworem przypominającym lwa, mówił też o jego wielkiej sile. Dał ten pierścień Rinoi. Griever pojawiający się w ostatecznej walce to ten sam Griever, który był zaklęty w pierścieniu Squalla - nie ma co do tego wątpliwości, wystarczy zmienić imię bestii, kiedy ma się taką możliwość i w walce imię GFa również będzie inne. Artemizja zatem musiała dostać Grievera od Squalla. Wszystko staje się jasne i przejrzyste, kiedy przypomnimy sobie scenę, w której Squall daje swój pierścień Rinoi.

3. Słowa

Rinoa zdaje sobie sprawę ze swojej mocy. W pamiętnej rozmowie w sierocińcu wypowiada słowa, które intrygują i niepokoją - mówi Squallowi, że boi się, tego, że kiedyś może walczyć przeciwko niej. Przeczuwa, że kiedyś jego miecz może przeszyć jej serce. Squall uspokaja ją, mówiąc, że to się nigdy nie zdarzy, jeśli tylko będą zawsze razem. I faktycznie, aż do końca gry Squall i Rinoa są razem, gdyby więc rozpatrywać te słowa na najprostszej płaszczyźnie - czyli: Rinoa to zwykła dziewczyna, która w pewnym momencie życia została opętana przez czarownicę, ale udało się jej wyzwolić spod jej wpływu a następnie ją zabić - koniec gry byłby jasny i definitywnie ucinałby wszelkie spekulacje na temat tego, co stało się potem. Rinoa i Squall byliby razem, a dramatyczna wizja Rinoi nigdy by się nie sprawdziła.
Słowa Rinoi wypowiadane w sierocińcu mają jednak drugie dno. W warstwie literalnej są one wyrazem lęku dziewczyny, która wbrew własnej woli robiła rzeczy, które kazała jej robić Artemizja. Rinoa boi się, że czarownica opęta ją znowu. Nie ma tutaj miejsca na domysły i spekulacje - Rinoa po prostu jest Rinoą, dziewczyną przerażoną tym, co się z nią dzieje. Jednakże w drugiej warstwie, tej symbolicznej, zawarta jest tragiczna przepowiednia wydarzeń, które mają się dokonać. Squall i Rinoa pokonują Artemizję, a potem odnajdują się i ich historia kończy się szczęśliwie. Nie wiedzą tylko o tym, że, zabijając Artemizję, zabili w rzeczywistości Rinoę, spełniając tym samym jej największe obawy. Squall o tym nie wie, Rinoa też o tym nie wie; wie to jedynie Artemizja, która jest Rinoą kilkadziesiąt lat później. Kompresja czasu sprawiła, że Rinoa mogła stanąć naprzeciwko osoby, którą stanie się w przyszłości, a następnie przyczynić się do jej unicestwienia. Jeśli przyjmiemy tę teorię za pewnik, okazuje się, że zakończenie FF8 nie jest wcale takie radosne, jakim się wydaje, ale kryje bardzo mroczną przepowiednię, spuszczając zasłonę milczenia na niewątpliwie tragiczne rzeczy, które musiały wydarzyć się później.
Wcześniej także padają ważne ważne dla historii słowa. Podczas rozmowy na Ragnaroku Rinoa mówi do Squalla, że chciałaby, by czas się zatrzymał. Można to odczytać jako pragnienie poczucia bezpieczeństwa, które wkrótce może zostać jej odebrane, ale może to także wskazywać na mechanizm myślenia Rinoi - dla niej zatrzymanie czasu jest ucieczką od cierpienia. Dla Artemizji tym samym jest kompresja czasu - gdyby udało jej się cofnąć w czas przed poznaniem Squalla (a może nawet jeszcze wcześniej), nie wydarzyłaby się cała ta historia, której wierzchołek jest nam znany, a dalszego biegu możemy się tylko domyślać. Jeśli Rinoa stanie się w przyszłości Artemizją, będzie musiało coś się wydarzyć, coś niewątpliwie złego i na tyle bolesnego, że Artemizja wolałaby nie dopuścić do wszystkich tych wydarzeń.
Nie bez znaczenia są też słowa wypowiadane przez Artemizję w końcowej walce, kiedy czarownica wie już, że zbliża się jej koniec. Mówi wtedy o wspomnieniach z dzieciństwa, słowach i emocjach, które przegrają z czasem. Te tajemnicze słowa nabierają sensu, kiedy wczuje się w sytuację Artemizji - oto widzi ona samą siebie jako młodą dziewczynę, pełną nadziei na przyszłość oraz Squalla, który przyrzekł być zawsze przy niej. Czarownica, dopóki ma przy sobie swojego rycerza, jest bezpieczna. Co się jednak stanie, kiedy Squall umrze? Czas nie stanie w miejscu, a Squall nie będzie w stanie zawsze jej chronić. W końcu zostanie sama, mając w perspektywie długie lata w samotności. Słowa, które wypowiada przed śmiercią, są więc wyrazem rozpaczy i ostrzeżeniem dla Rinoi i Squalla, że ich obietnica i wspólne uczucie także są bezsilne w walce z czasem.
Nie jest możliwe, żeby tyle zagadkowych i dwuznacznych słów zostało włożonych w usta obydwu bohaterek bez wyraźnego celu. Ten, kto tworzył tę historię, nie powiedział za wiele, ale zostawił wyraźne wskazówki, które prowadzą do ostatecznego rozwiązania tej tajemnicy.

4. Zamek Artemizji i Dom Edei

Mury są nieme, ale w tym przypadku obydwa te miejsca wiele mówią. Przede wszystkim bardzo wymowny jest fakt, że Zamek Artemizji znajduje się zaraz przy Domu Edei. Squall ze swoją drużyną dostaje się tam, idąc po łańcuchach, które łączą te dwa miejsca, co już jest dość wymowną symboliką. Każdy, kto słyszał obietnicę, którą Squall i Rinoa składają sobie nawzajem w sierocińcu, pamięta, że w razie, gdyby się rozdzielili, mieli się odnaleźć właśnie tam, w Domu Edei. I znowu mamy do czynienia z podwójnym znaczeniem - na końcu gry Rinoa odnajduje Squalla leżącego na łące, w tym miejscu, w którym wcześniej obiecali na siebie czekać. Wszystko wydaje się być w porządku, gdyby nie fakt, że Squall i Rinoa już wcześniej się spotkali na łące przy sierocińcu - tylko, że Rinoa była wtedy Artemizją, z którą Squall walczył w jej zamku.
Po przegranej walce Artemizja nie umiera od razu. Ma jeszcze na tyle siły, by dojść do Domu Edei. Tam przekazuje jej swoje moce i może wreszcie umrzeć w spokoju. To właśnie wtedy do sierocińca przychodzi Squall i widzi Edeę taką, jaką była przed laty, a także siebie jako małego chłopca. W tym momencie koło czasu się zamyka, a zagadka zostaje rozwiązana.

5. Czarownica Adel

Artemizja potrzebuje ciała innej czarownicy, by w nie wejść i osiągnąć swój cel. Najpierw używa do tego ciała Edei, potem zaś Rinoi. Nasuwa się zatem pytanie - dlaczego nie wykorzystała w tym celu czarownicy Adel? Wiadomo przecież, że Adel to zła i bardzo silna czarownica, o wiele silniejsza od Edei. Odpowiedź jest prosta - Artemizja nie zdążyła tego zrobić. Chciała i starała się to zrobić - nakłoniła Seifera, żeby odnalazł Obłąkaną Pandorę, pokierowała także ciałem Rinoi, aby uwolnić Adel. Kiedy to się stało, Rinoa nie była jej już potrzebna, zatem została uwolniona spod jej mocy, a Artemizja szykowała się do odnalezienia Ellone za pomocą Adel. W tym jednak przeszkodził jej Squall z resztą drużyny, którzy walczyli z Adel w Obłąkanej Pandorze i zabili ją.
Artemizja podróżuje w czasie, używając maszyny o takich samych właściwościach jak Ellone. Mówi o tym dr Odine. Może zatem cofnąć się w czasie i opętać inną czarownicę, pod warunkiem, że ją zna. Dlatego Ellone zawsze przenosi w czasie tylko umysły ludzi, których zna. Artemizja zna Edeę - spotkały się w sierocińcu i Artemizja tam przekazała jej swoje moce. Musi więc też znać Rinoę, to nie ulega wątpliwości.
Przy okazji Adel jest jeszcze jedna drobna ciekawostka. Jeśli podczas walki z czarownicą zginie Rinoa, gra się kończy. Chociaż Rinoa jest bardzo ważną postacią w grze, dalsza historia mogłaby się toczyć bez niej, poza tym to nie byłby pierwszy raz, kiedy główna bohaterka ginie (najsławniejszy przykład -> FFVII). Tymczasem jednak tutaj jest inaczej. Dlaczego? To jasne - nie ma Rinoi, nie ma Artemizji, zatem cała dalsza historia traci swój sens.

Wątpliwości

Teoria, że Rinoa to Artemizja, nie została nigdy oficjalnie potwierdzona. W całej grze nigdy nie pada żadne słowo mówiące o tym wprost. Jedyne, na czym ta teoria się opiera, to różne ślady, przesłanki, tajemnicze słowa i powiązania. Zarówno charakter, jak i motywy Rinoi i Artemizji są krańcowo różne. Gra nigdzie nie wyjaśnia, co mogłoby się zdarzyć, żeby walcząca w imię dobra Rinoa stała się zimną i złą czarownicą. Te wątpliwości dla niektórych są zbyt wielkie, by mogli oni uznać tę teorię za prawdziwą.
Jednakże takie nagromadzenie przeróżnych przesłanek nie pozwala uznać wszystkich dowodów za przypadek. Sam Griever jest wystarczająco mocnym powodem, by przeważyć szalę na korzyść tej teorii. Kiedy zaś przeanalizuje się dogłębnie wszystkie inne elementy tej historii, można dojrzeć, jak układają się one w naprawdę logiczną całość. Final Fantasy VIII to gra o głębokim znaczeniu symbolicznym i historia, która nie daje się nigdy całkowicie poznać za pierwszym, drugim, a nawet trzecim razem. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, jaka jest prawda, jednakże ta teoria jest poświadczona tyloma różnymi dowodami, że można wierzyć w jej prawdziwość.


shizonek Avatar
shizonek odpowiedział w temacie: #6256 2011/04/20 15:54
Dobrze wiedzieć, że to nie tylko moja domena :silly:
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #6254 2011/04/20 10:39
O rany, archeologia pradziejowa na forum powróciła :D :D
konserwa Avatar
konserwa odpowiedział w temacie: #6253 2011/04/20 03:59
hmm podejrzewam ze modele obu postaci są robione na podstawie innego i dlatego takie podobieństwa
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #2401 2009/05/12 19:25
Pewnie :) Na razie jest jeszcze za młody, ale lubi pooglądać sobie, jak matka łupie w DMC, a ostatnio jak pyka w FF8 ;) W ogóle ciągnie go do komputera - wdał się w rodziców ^^ No i jeszcze ciągnie go do zwierząt - moje szczury uwielbiał. Teraz już ich nie mam w domu, ale młody lgnie również do kotów.
DrewniaQ Avatar
DrewniaQ odpowiedział w temacie: #2400 2009/05/12 18:28
Emberiza napisał:

Przyznam, że mojemu synowi gra się bardzo spodobała, chociaż jeszcze nie umie zbytnio obsługiwać pada ^^

A to wybornie. Bardzo mi się podoba takie podejście u rodziców, hehe. Trzeba należycie wychowywać nowe pokolenia młodych graczy ;)
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #2399 2009/05/12 18:21
Cóż, Drewniaczku, doskonale rozumiem, o czym piszesz, bo ja ogólnie jestem uczulona na postacie Disneya i reaguję na nie torsjami. Tak więc z pewnym bólem przechodzę to KH2 (ale czego się nie robi dla Seifera, he he :) ).
Zachwytów nie rozumiem, bo to dośc prosta gra, choć nie powiem, klimat jakiś-tam ma. A czy to można uznać za jRPG... Sprawa dyskusyjna. Jak dla mnie to zręcznościówka, coś bardzo podobnego w rozgrywce do DMC, z tym że dla młodszych odbiorców, 10-12-latków.
Przyznam, że mojemu synowi gra się bardzo spodobała, chociaż jeszcze nie umie zbytnio obsługiwać pada ^^
DrewniaQ Avatar
DrewniaQ odpowiedział w temacie: #2396 2009/05/12 10:42
Kingdom Hearts to dla mnie coś nie pojętego. Niby jRPG, postacie z różnych Finali...ale postacie z Disneya? No proszę...to jakaś kpina jest. Donald i Goofy w drużynie? Bambi jako summon? Śmiech na sali normalnie. Nie mam pojęcia jak ta seria mogła odnieść sukces. Grać grałem w obie części, gameplay jest ok. ale do fabuły i całej reszty ciężko mi się jakoś normalnie odnieść. Wiem, że seria jest szalenie popularna...ale mnie raczej przyprawia o spazmatyczny śmiech.
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #2394 2009/05/12 07:08
No tak, zagram na pewno, muszę tylko kupić PS2 (a mój mąż nadal gada o PS3, co mnie się nie podoba, bo mam dużo gier na "dwójkę" właśnie i wolę w nie pograć..).
Co do FFX to widziałam i grałam nieco na początku i muszę przyznać, że od razu Auron bardzo mi się spodobał. Intrygujący jest :) Heh, jak zagram, to powiem coś więcej.


Aaa, a przy okazji przyznam się, że pierwsze co, to zamierzam przejść Kingdom Hearts 2. I tę grę kupiłam, czego nie ukrywam, głównie ze względu na Seifera i Fuujin. No, są boscy, po prostu ! :D
Siriondel Avatar
Siriondel odpowiedział w temacie: #2393 2009/05/11 18:48

Emberiza pisze:
Jestem ciekawa, jak tam wygląda sprawa charakterów postaci; zobaczy się.

W zasadzie to niewiele jest do oglądania. Wielka szkoda, bo wraz z głosami przyszła straszna sztuczność i prostactwo w kwestii indywidualizmu bohaterów i osobowości w ogóle. Infantylizm wylewa się z ekranu, a nieliczni bohaterowie, którzy spełniają standardy wyznaczone przez poprzednie, "nieme" części bardziej budują osobowość designem, niż słowami (świetny przykład, to Auron). Powyżej "10" ciężko o bogatą postać; w zasadzie tylko Wakka stanowi ciekawą osobowość. "Dwunastka" nie wprowadza rewelacji, mimo że z dialogami jest znacznie lepiej. IMHO jakoś mdło się zrobiło. Ale zawsze warto zagrać, choć z poprzednia generacja BIJE obecną na głowę. Można zrozumieć, kwestie techniczne, że głosy, to więcej pracy, większy budżet, normalne, że słów będzie mniej, ale jeśli odbija się to na klimacie, to ja dziękuję, wolę czytać :P
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #2392 2009/05/11 18:27
Emoonia napisał:

(...) Nie wiem, jak w innych częściach, ale w tych, które znam, złych kobiet po prostu nie ma (a, jeszcze jest Scarlett w FF7, ta, co lata w czerwonych pończoszkach :P). Seph, Seifer, Kuja, co by o nich nie mówić, choćby byli największymi draniami, to jednak się ich wielbi ;) A w sumie szkoda, przecież złe kobiety też mogą być interesujące.


No, niestety, racja. Faktycznie, Edea jest wyjątkowo udana, reszta już taka.. mało wyrazista. Faceci lepsi, dlatego się ich tak wielbi :)

Może faktycznie należałoby ten off-topic wydzielić w osobny watek, ale może niekoniecznie o postaciach kobiecych w fajnalach, co o postaciach w ogóle - bo a nuż nas kiedyś weźmie za dyskusję na temat urody Norga tudzież totalnie porypanego "doktiolka Odajna" ;)

Na pewno w niedługim czasie planuję zagrać w FFX i FFX i FFXII. Jestem ciekawa, jak tam wygląda sprawa charakterów postaci; zobaczy się. No i żywię wielkie nadzieje co do XIII, z tym, że na tę część przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.
Mój mąż właśnie zauroczył się PS3 i chce kupić tę konsolę, a ja na razie bym wolała PS2... :S
Em Avatar
Em odpowiedział w temacie: #2391 2009/05/11 08:05
Ech, Kuja to dopiero dostarcza pożywki do fantazji... ja nie będę palcem pokazywać, ale niektórzy tutaj przeżyli wielkie rozczarowanie związane z jego osobą :P Upierdliwy jest i właściwie nie wiadomo, czego on chce, ale jest uroczy, trzeba mu to przyznać ;)

W ogóle, jeśli chodzi o villainów, to jednak znacznie lepiej wychodzą im męskie postacie. Pewnie dlatego jest ich znacznie więcej. W ósemce jedynie Edea była prawdziwą królową, no udała im się, to fakt. Artemizja jest przy niej za mało charakterystyczna, do tego dochodzi sprawa jej niewiadomych motywów, no a Adel to już w ogóle... bardziej kobiecy to jest już dr Odine :P Nie wiem, jak w innych częściach, ale w tych, które znam, złych kobiet po prostu nie ma (a, jeszcze jest Scarlett w FF7, ta, co lata w czerwonych pończoszkach :P). Seph, Seifer, Kuja, co by o nich nie mówić, choćby byli największymi draniami, to jednak się ich wielbi ;) A w sumie szkoda, przecież złe kobiety też mogą być interesujące.

W sumie szkoda, że damskie postacie często są takie schematyczne. Od FF7 wzwyż powtarza się mniej więcej ten sam układ - główna bohaterka, wokół wszystko się kręci, delikatna i wrażliwa, prędzej czy później związana romantycznie z głównym bohaterem (Aeris, Rinoa, Garnet), druga, podkochująca się w nim lub też nie, bardziej trzeźwa i samodzielna, często przyjaciółka z dzieciństwa (Tifa, Quistis, Freya), no i trzecia, najmłodsza, roztrzepana, dziewczęca i najbardziej śmiała (Yuffie, Selphie, Eiko). A co najgorsze, wiem, że taki układ często sam się robi. Sama robię teraz własną grę i, choć tego nie chciałam, moje postacie same ewoluują w tym kierunku :P

Kurczę, przydałby się chyba oddzielny wątek na temat kobiet w Finalach :P Trochę to odbiega zarówno od głównego tematu, jak i od postaci ogólnych. Pomyślę i najwyżej potem przeniosę ;)

Edit: A, zapomniałam. Obrazek cudny :laugh:
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #2390 2009/05/11 07:20
Emoonia napisał:

Czekaj... masz rację, to było tam :blush: Bardzo fajnie to wyglądało, zwłaszcza, że pada po jednym ciosie mieczem ;)


Ta walka w ogóle prościutka jest. Edea pada także po dwóch minutach. Później dopiero obydwoje sprawili mi spore problemy w Galbadia Garden. Tam już ta walka nie jest taka prosta, a Seifer ze swoimi limitami jest upierdliwy bardzo. Ech, i tak tego faceta kocham... ^^

Widocznie za bardzo zasugerowałam się późniejszą sceną tortur, która na upartego mogłaby posłużyć jakimś dzikim fantazjom :P Choć mnie za bardzo kojarzy się z pewną starą, durną piosenką Wilków - "wiszę na krzyżu cały czas..." :P


Hehe, no i te teksy Seifera: "You're on my tough-nut-to-crack list" "But since I like you so much, I thought you should go first."
czy "The tale of the evil mercenary vs. sorceress' knight" ;)
Urocze :)

Mnie też zawsze podobały się brunetki, ale Quisty broni się przed stereotypem ładnej głupiej ;)


Co racja, to racja. Quisty ma charakter i jest naprawdę fajna. Nie podobało mi się jedynie to jej rozklejanie się po balu w Centrum Treningowym, jak się użalała, że już nie jest instruktorką. Squall szybko ją jednak utemperował :P
Mam nadzieję, że fanów Quistis w sieci jest więcej, niż Rinoi, przynajmniej takie odnoszę wrażenie, kiedy patrzę na fanarty i/lub czytam posty znawców FF8 i kobiet ;)

Poza tym lubię damskie postacie z charakterem, nierzucające się każdemu facetowi na szyję (Rinoa), nie zarozumiałe (Rinoa) i nie wpędzające się co chwilę w kłopoty przez własną głupotę (Rinoa razy trzy).


To tak na dokładkę kolejny fajny obrazek:



W FF9 fajna pod tym względem była Freya - niezależna, silna, nie podkochująca się w głównym bohaterze i ciężka do pokonania w Święcie Łowów ;)


To była moja ulubiona postać z FF9, chociaż w FF9 dość słabo ogólnie przywiązywałam się do bohaterów. Lubiłam też Kuję i nie mogę znieść tego, że tak głupio umarł :E :E
Em Avatar
Em odpowiedział w temacie: #2389 2009/05/10 20:47
Czekaj... masz rację, to było tam :blush: Bardzo fajnie to wyglądało, zwłaszcza, że pada po jednym ciosie mieczem ;) Widocznie za bardzo zasugerowałam się późniejszą sceną tortur, która na upartego mogłaby posłużyć jakimś dzikim fantazjom :P Choć mnie za bardzo kojarzy się z pewną starą, durną piosenką Wilków - "wiszę na krzyżu cały czas..." :P

Mnie też zawsze podobały się brunetki, ale Quisty broni się przed stereotypem ładnej głupiej ;) Poza tym lubię damskie postacie z charakterem, nierzucające się każdemu facetowi na szyję (Rinoa), nie zarozumiałe (Rinoa) i nie wpędzające się co chwilę w kłopoty przez własną głupotę (Rinoa razy trzy). W FF9 fajna pod tym względem była Freya - niezależna, silna, nie podkochująca się w głównym bohaterze i ciężka do pokonania w Święcie Łowów ;)
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #2388 2009/05/10 20:17
Hmm, podzielam zdanie Emooni co do Lulu, bo to naprawdę fajna postać ^^ Quistis już tak zbytnio nie lubię - ot, nie przepadam za blondynkami, wolę czarnowłose piękności...

Oo, the Sims 2, to była gra wszechczasów :) Chociaż moje zainteresowanie opierało się głównie na znajdywaniu sposobów na uśmiercanie Simków - zresztą wtedy nie miałam jeszcze modów z Fajnali, a wiem, że taki Seifer czy Squall na pewno istnieją ;>

Co do "Squall, you're mine" to byłam pewna, że to powiedział pod koniec 1 CD podczas walki pod bramą w Deling ?
DrewniaQ Avatar
DrewniaQ odpowiedział w temacie: #2387 2009/05/10 19:30
Ok, w takim razie nie wnikam :P.

Co do postaci kobiecych to faktycznie. Dobre naprawdę ciężko znaleźć. A co do FFX to niestety masz rację. Yuna jest dość podobna do tego schematu. Zero jakiegokolwiek własnego myślenia. Na tapecie ma tylko "I will defet Sin." Aż dziw, że zwróciła na Tidusa jakąkolwiek uwagę.
Em Avatar
Em odpowiedział w temacie: #2386 2009/05/10 19:04
Dokładnie! Jak zaliczałam wczoraj scenę w więzieniu (ciągle męczę opis) i Seifer wszedł do celi Squalla, chwycił go za włosy i powiedział "Squall, jesteś mój!", to aż się człowiekowi micha sama ucieszyła ;) :P

Nie no, doszukiwanie się wszędzie aluzji to naprawdę przesada. Moim zdaniem, Finale są dobrze wyważone pod względem płci, choć trzeba przyznać, że na dobrze skonstruowane postacie kobiece jest trudniej trafić. Są chlubne wyjątki - Quistis, Lulu, nawet Yuffie, choć dziewczę bywa irytujące, ale jest to postać od początku do końca przemyślana. Niestety, główne bohaterki części od 7 do 9 (możliwe, że 10 też, ale znam ją tylko pobieżnie) to zawsze wrażliwe i wydumane kobietki, które trzeba ciągle ratować, jakby same nie potrafiły zadbać o siebie. Taki schemat, cóż poradzić :P

Colly nikogo nie skrzywdzi, inaczej zagrożę mu brakiem obiadu :P Dyskusja to dyskusja, przyjmuje różne kierunki. Bylebyśmy nie gadali o tym, co właśnie jemy, a będzie dobrze ;)

DrewniaQ, to ja się lepiej nie będę przyznawać, co zrobiłam w The Sims 2 z Cloudem i Squallem, bo stracisz do mnie resztki szacunku :P
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #2385 2009/05/10 18:34
Nie będzie ochów i achów, bo mnie to wkurza, że wiele dziewczyn chce na siłę zrobić z takich postaci gejów, no.. :E :angry:

Obrazek Seifa i Squallusia słodki (Malboro jednak rządzą !),lecz tak, jak Emoonia zauważyła, to ósemka faktycznie pod tym względem jest czysta i nie ma podtekstów - może właśnie dlatego jest tak często maglowana przez fandom yaoi, bo nie ma to, jak się znęcać nad postaciami, które wydają się najbardziej normalne ?
Dziwię się, że najczęściej Squall i Seifer są ofiarami chorych wyobrażeń yaoi, dwóch facetów, wokół których w grze kręci się tyle kobiet, które oni kochają lub są nimi zainteresowani... :/

Heh, chociaż w świetle przedstawionego obrazka słowa Seifera z gry: "Squall, you're mine !" nabierają zupełnie nowego znaczenia ^_-

Ale off-topujemy.. Mam nadzieję, że Colly nas za to nie zabije.. ;)
DrewniaQ Avatar
DrewniaQ odpowiedział w temacie: #2384 2009/05/10 18:27
W końcu znalazłem dziewczęta, które nie robią ciągłych ochów i achów gdy zacznie się temat yaoi. Normalnie nie mogę wyjść z podziwu, hehe.
Em Avatar
Em odpowiedział w temacie: #2383 2009/05/10 17:57
Yeah, poległam :laugh:

Akurat ósemka wydaje mi się raczej całkowicie czysta pod tym względem (choć widziałam gdzieś śliczny obrazek ze Squallem i Seiferem, może go jeszcze znajdę :P). To już więcej można by się było doszukać w FF9, kiedy to w końcówce Zidane przykrywa Kuję swoim ciałem i leżą w jakichś pnączach :P

Edit: Znalazłam ten obrazek, o proszę:

Czyż nie jest słodki? :kiss:

A, to i jeszcze jako bonus, to, co znalazłam ostatnio. Nijak się ma do tematu, ale jakie fajne ;) fc01.deviantart.com/fs8/i/2005/281/a/4/M..._by_MidnightMist.jpg I bardzo, bardzo prawdziwe :P
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #2382 2009/05/10 17:19
Ewentualnie można poczekać do Słonego Jeziora i złożyć ją w ofierze Abadanowi... @_@ Pomysłów na zakończenie jej zywota miałabym setki... :silly:

Co do yaoi, to niestety, ósemka ma dziwne powinowactwo do fandomu yaoicowego.. Fanartów, tekstów jest multum, nie mówiąc już o tym, że 80% doujinshi, na które trafiłam, też należy do tego "nurtu"... Szkoda, bo przecież kobiecych postaci w grze jest dużo i są nietuzinkowe, a w bohaterach męskich nadzwyczaj trudno dopatrywać się gejowskich cech (no, może jedynie głos Squalla w Dissidii, he he :) ). Co się więc ten fandom tak uwziął na ósemkę, to ja nie wiem... :dry:
DrewniaQ Avatar
DrewniaQ odpowiedział w temacie: #2381 2009/05/10 16:51
To było okrutne...ale dość kuszące, hehe. Ale z drugiej strony ta trakcja kolejowa jest przecież nieużywana ;). Ale nic to! Może ją zawsze wrzucić do wody :P.

A co do końcówki...hmm wątków yaoi w FF jeszcze nie było. Czyżby czas na wielkie zmiany? hehe
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #2380 2009/05/10 16:23
Hehe, Emoonia, Ty to potrafisz mnie rozśmieszyć ;)

Ile by sobie bohaterowie naszej gry zaoszczędzili problemów, gdyby w odpowiednim czasie zorientowali się, z kim mają do czynienia. Ileż by mozna było zmienić w linii czasowej, gdyby Squall zechciał zrobić chociażby to:



:side:
Em Avatar
Em odpowiedział w temacie: #2374 2009/05/07 17:25
Embe/Plei, nie przejmuj się, ja też to mam :P My, kobiety, jesteśmy często najgorsze dla samych siebie ;)

W temacie mam tylko tyle do dodania, że po tym, co napisał DrewniaQ o Dissidii, zniknęły najmniejsze wątpliwości co do Rinoi i Artemizji. Dobrze, że wreszcie to przyznali :P A co do głupoty głównej bohaterki, to, jakby się przyjrzeć, to Artemizja specjalnie inteligentna też nie jest. Korzysta po prostu ze swoich zdolności. Ale wystarczy się wsłuchać w to, co mówi, "nie będzie niczego, a ja będę nad wami panować na wieczność, hahahahaha" - normalnie jak Kononowicz :P
Siano Avatar
Siano odpowiedział w temacie: #2373 2009/05/07 13:29
Emberiza napisał:

W sumie, jak ja bym sama się cofnęła w czasie do alternatywnej rzeczywistości, to pewnie sama bym siebie też chciała zabić, bo siebie wyjątkowo nienawidzę !


I to właśnie zdanie utwierdza mnie w przekonaniu, że na tej stronie są bardzo dziwni ludzie ;)
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #2371 2009/05/07 12:02
No też już się nauczyłam korzystać z ctrl+c i ctrl+v, chociaż jak zapomnę, to się wkopuję na amen :(

Przy okazji, wielowymiarowość wszechświata i istnienie różnych równoległych linii czasowych tumaczy także i jedną ważną wątpliwość - dlaczego Ultimecja z taką determinacją usiłowała sama siebie (Rinoę) zabić - chociażby, nasyłając Iguiony. Sama by nie znikła, bo "paradoks dziadka" by w tym momencie nie zadziałał :)
W sumie, jak ja bym sama się cofnęła w czasie do alternatywnej rzeczywistości, to pewnie sama bym siebie też chciała zabić, bo siebie wyjątkowo nienawidzę !

Kto jest online

Odwiedza nas 144 gości oraz 0 użytkowników.

Nowy poziom!

  • audion awansuje jutro na nowy poziom! (47)
  • bezimienny82 za 5 dni awansuje na nowy poziom! (35)
  • LPDawid za 6 dni awansuje na nowy poziom! (26)
  • Yuna za 6 dni awansuje na nowy poziom! (25)
  • yxam za 6 dni awansuje na nowy poziom! (31)
  • kostek059 za 8 dni awansuje na nowy poziom! (26)
  • Siriondel za 8 dni awansuje na nowy poziom! (29)