Mroczna tajemnica


Jeśli wydaje się Wam, że teoria mówiąca o tym, że Rinoa to Artemizja (Ultimecia) to najbardziej kontrowersyjne odkrycie dotyczące Final Fantasy VIII, to nie wiecie jeszcze wszystkiego. Przy tym, co chcemy Wam zaprezentować, Artemizja to niewinna, zarumieniona panienka. Możliwe, że ten artykuł przewróci Wasz świat do góry nogami, może także spowodować natychmiastową reakcję obronną, której ofiarą padniemy my sami. Może wystarczy, jeśli napiszemy, że ktoś, kto również na to wpadł i jedynie zasugerował to na zagranicznym forum, dostał za to bana...

Oto druga z teorii; tym razem bardziej mroczna, doroślejsza, o wiele bardziej kontrowersyjna niż poprzednia (choć to, że Rinoa to Artemizja, musi jednym z warunków, by niżej opisana teoria miała sens). To teoria, która sama w sobie, bez dowodów na jej korzyść i bez podpiętych GFów może przyprawić autora o wybicie resztek zębów i nabicie na pal, rzucenie Rubismokom na pożarcie, a w ostateczności na 999 lat odsiadki w Pustynnym Więzieniu jako więzień polityczny, za niszczenie jedynie słusznych światopoglądów. To teoria, która choć bardzo nieprawdopodobna, powoduje sensowne (wreszcie) motywy działania Artemizji. Dotychczas wszelkie działania okropnej czarownicy z przyszłości właściwie nie miały sensu...

Na początek trochę o tym, co wiadomo.

Kompresja czasu

...to nic innego, jak zamiana czasu na kilometry. Artemizja chce, by pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością można było po prostu przejść, zamiast bezskutecznie wymyślać wehikuły podróżujące między datami. Na początku 4. dysku Artemizja kompresuje czas i dzięki temu Squall oraz reszta paczki spokojnie przechodzą sobie aż do przyszłości, by unicestwić Artemizję.

Moc Ellone

Ellone potrafi wysyłać umysły ludzi w przeszłość do umysłów osób, które znała. Robiąc to, opiera się na własnych wspomnieniach, a to, co widzi osoba wysłana w przeszłość, to jakby wspomnienia Ellone, tyle że z innej perspektywy. Krótko mówiąc, Ellone może wysyłać ludzi w przeszłość tylko do początku jej pamięci, a więc nie mogłaby Squalla przesłać do Laguny do czasu, gdy samej Ellone jeszcze nie było na świecie.

Squall przeniesiony w czasie siedzi w umyśle Laguny i nie ma możliwości sterowania nim. Może jedynie uprzykrzać mu życie, przez co Laguna gada coś o złośliwych chochlikach. Jeśli Squall byłby czarownicą, mógłby Lagunę opętać, tak jak to robiła Artemizja.

Działania Artemizji

Czarownica z przyszłości pragnie skompresować czas. Nie chce go skompresować w całości, czyli od początku do końca świata, tylko chce skompresować między swoim czasem, przyszłością, a przeszłością. Jaką przeszłością? Skoro chce zdobyć moc Ellone, to oznacza tyle, że chodzi o przeszłość, w czasie której żyła Ellone - czyli góra trzy, cztery lata przed swoimi narodzinami (bo mniej więcej o tyle Ellone jest starsza od Rinoi).
Artemizja przenosi się do czasu teraźniejszego dla gry, gdzie opętuje Edeę i może w tym czasie zapanować nad światem. Przenosi się w taki sam sposób, w jaki Ellone przenosi Squalla do Laguny. Dokonała tego dzięki doktorowi Odine'owi, który skanując pracę mózgu Ellone w czasie działania jej mocy, stworzył Ellonową Maszynę Podłączającą (ang. Junction Machine Ellone), która robi dokładną kopię tego, co robi Ellone.
Jeżeli Artemizja obsługuję tę maszynę i sama wysyła siebie w przeszłość, może wysłać swój umysł tylko na takiej zasadzie, jak robi to Ellone, czyli do osób, które w jakiś sposób znała oraz tylko do czasu, w którym już żyje. To kolejny argument za tym, że Artemizja to Rinoa: Rinoa żyje już w czasie, gdy Artemizja opętuje Edeę; ponadto zna ją, bo to Edea opowiedziała Rinoi, jak żyć ze swoim brzemieniem.

Jeśliby wierzyć w teorię, że Artemizja chce zabić Squalla jeszcze przed ich związkiem, Artemizji niepotrzebna by była do tego Ellone. Sama Rinoa jest starsza od Squalla o 5 miesięcy i 18 dni, więc, będąc Artemizją, mogłaby się cofnąć za pomocą Ellonowej Maszyny do czasu tuż po narodzinach Squalla i zabić go czyimiś rękoma. Z tego wynika, że motyw działania "Zabić Squalla" jest błędny, niezgodny z tym, co jest w samej grze. W takim wypadku motyw działania Artemizji jest niewiadomy.

Po co Artemizji kompresja czasu?

Artemizja potrzebuje cofnąć się do czasu sprzed swoich narodzin. Chce skompresować czas, choć nadal nie wiemy, dlaczego. Pomyślmy o tym, jak działa kompresja. To zmiana czasu na odległość, dzięki której wszystkie czasy są tuż obok siebie i można pomiędzy nimi przechodzić. Skoro za pomocą maszyny nie jest w stanie osiągnąć swojego celu, musi szukać innego rozwiązania.
Za pomocą Ellone czarownica chce się przenieść jeszcze wcześniej w czasie i skompresować go aż do swojego czasu, by móc samej pójść do konkretnego miejsca i wykonać swój plan. Jaki? Cierpliwości...

Teoria

Na tę teorię wpadliśmy już dawno, jednak wciąż brakowało kilku kawałków, by miała ona sens. Jednak po sprawdzeniu japońskiej wersji gry, wszystko stało się jasne.
W angielskiej wersji, czarownica z przeszłości nazywa się Ultimecia. W japońskiej, jest to A-ru-te-i-mi-shi-a. Fonetycznie mogłoby się zgadzać - faktycznie słowo Ultimecia po japońsku należałoby tak napisać. Jednak w taki sam sposób należałoby napisać Artemisia, a po polsku Artemizja.

Artemizja to imię żony Mauzolusa, twórcy jednego z antycznych cudów świata - Mauzoleum. Gdy Mauzolus umarł, Artemizja II dokończyła dzieła cudu. Ponadto, a w tym przypadku przede wszystkim, Artemizja II była nie tylko żoną Mauzulosa, ale również jego... siostrą.

Tak, tak, głównym stwierdzeniem tej teorii dotyczącej Final Fantasy VIII jest to, że Rinoa to siostra Squalla.

"Ale jak to?", "Przecież to niemożliwe!", "Popieprzyło was!", to pewne niektóre myśli, które Wam do głów przychodzą. Pokażemy Wam jednak dowody.

Laguna to ojciec Squalla, a także pierwsza miłość Julii. Moglibyście pomyśleć, że przecież Laguna był w pokoju Julii tylko raz i całą noc przegadał, ale w grze jest wystarczająco dużo aluzji, żeby odrzucić tę niewinną wersję wydarzeń. Jak pamiętacie, w trakcie spotkania Laguny z Julią występuje kilka zaciemnień ekranu, które już powinny dać dużo do zrozumienia. Rzadko, choć się zdarza, występuje alternatywna wersja wydarzeń: Kiros i Ward od początku przyjazdu do miasta Deling nagabują Lagunę, by wyrwał "laskę od pianinka", by "wypił soczek, jak na prawiczka przystało", że "nie ma miejsca w armii dla kogoś, kto nawet takiego zadania nie potrafi wykonać". Rubaszny Ward mówi nawet coś o "utrafieniu".
Nawet w normalnej wersji wydarzeń w chwili, gdy Julia gra na pianinie, a gracz spróbuje wyjść z baru, Laguna mówi o tym, że "jeśli ucieknie, już na zawsze będą go nazywać prawiczkiem".
Jednak w tej alternatywnej wersji wydarzeń, Laguna pod wpływem wina... zasypia na łóżku Julii. Wtedy mogło zdarzyć się naprawdę wiele.
Nazajutrz Kiros, Ward i Laguna zostają wysłani na misję na kontynent Centra. Później wiadomo - walka z żołnierzami Esthar, skok z klifu i pojawienie się Laguny w Winhill.

Następną kartę historii Laguny odkrywa trzecia sekwencja w pubie w Winhill. Spotkanie Kirosa i Laguny w pubie odbyło się około roku od nocy Laguny z Julią, sami o tym mówią. Mówią wtedy też, że Laguna był przez pół roku od wypadku przykuty do łóżka, a Kiros wykurował się w miesiąc.
Wydawałoby się, że powyższy akapit zaprzecza temu, by to Laguna był ojcem Rinoi; no bo przecież mija ponad 6 miesięcy pomiędzy spotkaniem z Julią a pełną sprawnością ruchową Laguny w Winhill, a Rinoa jest starsza od Squalla o 5 miesięcy i 20 dni. Ponadto Raine nie jest w zaawansowanej ciąży w chwili spotkania Laguny z Kirosem. A jednak jest inaczej, 6 miesięcy pomiędzy jednym a drugim niczego nie udowadnia. Laguna nawet nie musiał płodzić Squalla w chwili odzyskania pełnej sprawności ruchowej, mógłby zrobić to nawet miesiąc później. Gdyby tak było, Raine w chwili rozmowy w pubie byłaby w 5 miesiącu ciąży, a Rinoa nawet mogłaby być już na świecie (i mieć już ponad 3 miesiące).
Raine, tak jak wygląda w tym czasie, mogłaby spokojnie być w 5 miesiącu ciąży. Każdy, kto orientuje się w tych sprawach, wie, że w tym okresie kobieta wcale nie wygląda jeszcze jak balon, zwłaszcza, jeżeli nie należy do najchudszych. W przypadku Raine ciężko to rozstrzygnąć, jednakże, porównując jej wygląd z innymi bohaterkami gier japońskich, które nawet w wieku dojrzałym prezentują sylwetki niedożywionych nastolatek, można ją uznać za całkiem spory kawał babki. Do tego Raine nosi sweterek, który może skutecznie ukrywać zaczątki brzuszka. Ponadto Ellone mówi: "Wujek Laguna i Raine są..." (i w tym momencie przerywa jej Laguna, krzycząc), co może świadczyć o tym, że już wcześniej mogą być blisko ze sobą. Zwłaszcza, że mała Ellone pyta się Raine (gdy Laguna podsłuchuje), czy będzie ona z Laguną na zawsze. Nie pytałaby, gdyby nie zauważyła, że coś między nimi było.

Laguna po rozmowie o Julii w pubie, mówi do niej w myślach:
"(Cieszę się, że u ciebie wszystko w porządku. Zostały nam czułe wspomnienia...)"

Czy "czułe wspomnienia" (ang. fond memories) powstałyby po nocy ciągłego biadolenia Laguny o jego chęci zostania dziennikarzem? Raczej nie. Resztę dopowiedzcie sobie sami.

A jakim cudem Squall mógłby się urodzić tylko 5 miesięcy i 20 dni po Rinoi? To proste. Squall mógł być wcześniakiem i urodzić się w 7. miesiącu. Jak wiadomo, dziecko urodzone w siódmym miesiącu ma o wiele więcej szans na zdrowe przeżycie niż urodzone w ósmym miesiącu, zatem Squall mógł spokojnie urodzić się wcześniej bez konsekwencji dla swojego zdrowia, co jednak mogło poważnie nadwątlić siły jego matki. Raine po przedwczesnym urodzeniu Squalla (może przydarzył jej się jakiś wypadek, w końcu wszystko musiała w domu robić sama, jak Laguny nie było) mogła chorować i po tym, jak Laguna wysłał do niej uratowaną Ellone, wymęczona Raine zmarła. Ellone była już na tyle rozumna, że gdy Raine przed śmiercią kazała jej się opiekować Squallem, robiła to także w sierocińcu. Przez to też Squall chciał sobie Ellone przywłaszczyć i wołał na nią "Siostrzyczka" (w końcu była przy nim od małego i razem zostali wysłani do sierocińca).

Aby wszystko dokładnie wyjaśnić, poniżej jest oś czasu z najbardziej prawdopodobnym tokiem wydarzeń:
-> 3 czerwca roku 1 - Spotkanie z Julią.
-> 4 czerwca roku 1 - Laguna wyjeżdża na misję.
-> 11 czerwca roku 1 - Laguna, Kiros i Ward na klifie.
-> ok. 13-15 czerwca roku 1 - Laguna pojawia się w Winhill.
-> 15 grudnia roku 1 - Laguna wstaje z łóżka, w mniej więcej tym samym czasie ślub Julii z Carawayem; Julia nagrywa "Eyes on me".
-> 15 stycznia roku 2 - Spłodzenie Squalla.
-> 3 marca roku 2 - Narodziny Rinoi.
-> 15 czerwca roku 2 - Laguna z Kirosem w pubie - Raine jest w 5. miesiącu ciąży.
-> początek lipca roku 2 - uprowadzenie Ellone, Laguna wyrusza za nią w podróż.
-> 23 sierpnia roku 2 - Raine ma jakiś wypadek, rodzi się dziecko, które jest wcześniakiem (ma trochę ponad 7 miesięcy). Raine się rozchorowuje.
-> lipiec, może sierpień roku 3 - Laguna po zwiedzeniu całego świata i zarabianiu pieniędzy na artykułach oraz grze w filmie, dostaje się do Esthar, uwalnia Ellone i wysyła ją do Raine.
-> środek sierpnia roku 3 - Raine umiera, roczny Squall i 4,5-letnia Ellone zostają wysłani do sierocińca (Laguna ich nie bierze do siebie ze względu na moc Ellone).

Ktoś mógłby powiedzieć, że to nieprawda, bo przecież w grze jest wyraźnie w tutorialu napisane, że rok po napisaniu piosenki "Eyes on me" i po ślubie z Carawayem, rodzi się Rinoa. Niestety, jest to błąd angielskiej wersji gry. W wersji japońskiej występuje stwierdzenie, że Rinoa rodzi się "w następnym roku". Właśnie - w następnym roku kalendarzowym. Jeśli ślub został wzięty w grudniu, to marzec kolejnego roku, gdy rodzi się Rinoa, jest następnym rokiem po ślubie Julii z Carawayem. Strach pomyśleć, co jeszcze straciliśmy z tej niezwykłej fabuły na skutek niekompetencji angielskich tłumaczy...

Historia, którą prezentuje nam angielska wersja gry, ma więcej luk niż ta, którą tu udowadniamy - ponieważ generał Caraway nie może być ojcem Rinoi. Kiros w pubie (rok po spotkaniu Laguny z Julią) mówi, że jakiś czas temu Julia wyszła za mąż. Skoro tak, to nawet, gdyby do pożycia doszło w noc poślubną, Julia nie zdążyłaby urodzić Rinoi ponad 5 miesięcy przed narodzinami Squalla (przecież niedługo po spotkaniu w pubie Ellone zostaje porwana i Laguna już później nie widział Raine... a skądś Squall musiał się zrobić).

Ponadto Raine opowiada, że Julia czekała na swą pierwszą miłość... jak myślicie, dlaczego jeszcze po kilku miesiącach, gdy po Lagunie zaginął ślad, ona wciąż na niego czekała? Bo liczyła na to, że on nie zginął na wojnie, wróci i zobaczy swoją córkę... Gdy w końcu straciła nadzieję, Caraway otoczył ją i przyszłe dziecko opieką, biorąc z nią szybki ślub i ratując jej reputację.

Takie wytłumaczenie ma także mocny dowód w postaci charakteru Rinoi. Lekkomyślności i niepoprawnego optymizmu dziewczyny nie ma ani w jej matce, ani w rzekomym ojcu. Zarówno Julia Heartilly, jak i generał Caraway, to ludzie zorganizowani, spokojni i rozsądni. Julia to dama z klasą, która niewątpliwie przekazała swoją urodę i wdzięk córce, jednakże nie ma ona w sobie tej figlarnej i nierozważnej iskierki, która wyraźnie tli się w Rinoi. Charakter Rinoi jest wyraźnie podobny do sposobu myślenia i zachowania Laguny - dziewczyna jest chwilami równie lekkomyślna, niezaradna i uczuciowa, co długowłosy żołnierz o gołębim sercu. Gdyby przyjrzeć się tym dwojgu jeszcze wnikliwiej, to są oni podobni do siebie nawet z wyglądu...

Prawdziwe motywy działania Artemizji

Nie wiadomo, co dzieje się po akcji opisanej w grze. Squall i Rinoa zapewne się pobierają i żyliby długo i szczęśliwie, gdyby nie ich pochodzenie. Możliwe, że rodzi się im dziecko - może jest chore i umiera, a może ze względu na matkę czarownicę i to, że pochodzi z kazirodczego związku, jest potworem? Nie wiadomo. Możliwe, że dziecko to zabija Squalla, a Rinoa widząc to, musi je zabić.

Po tych wydarzeniach wychodzi na jaw, że Squall i Rinoa są rodzeństwem i Rinoa zaczyna nienawidzić Laguny. Staje się powoli zła i knuje plan, co zrobić, by zabić tego, który, wprawdzie nieświadomie, ale jednak sam to wszystko spowodował. Co mogłaby zrobić, by zabić Lagunę, jeszcze przed spłodzeniem zarówno jej, jak i Squalla? Po to właśnie Artemizja potrzebowała Ellone.
Chciała skompresować czas tak, by móc samej dostać się do chwili, zanim Laguna pojawił się w hotelu u Julii. Po kompresji przeszłaby przez wszystkie czasy aż do początku i zabiła Lagunę. Na jej drodze jednak stanął "Squall, który przeszył jej serce mieczem".

Zanim zaczniecie obmyślać plan zemsty na nas, za to, że zburzyliśmy Wam tym tekstem Wasz porządek świata, przeczytajcie to wszystko jeszcze raz na spokojnie i zastanówcie się nad tym na chłodno. Tylko teraz cała historia FF8 ma sens. Do tej pory wiele wątków było niedomkniętych, cała kwestia Artemizji była owiana mgłą tajemnicy i nikt nie potrafił wyjaśnić jej motywów. Niezbyt ciekawa fabuła oraz brak rozwinięcia niektórych wątków były najczęstszymi zarzutami, które gracze stawiali grze Final Fantasy VIII. Teraz jednak fabuła FF8 odkryła wreszcie swoje drugie dno, to mroczne, dojrzałe i bezlitosne wobec swoich bohaterów. Teraz wreszcie wiemy, co oznacza tajemnicze określenie "Liberi Fatali", czyli "dzieci naznaczone przeznaczeniem", teraz wreszcie widzimy, jak głęboko zakopane jest jądro tej historii. Po tych wszystkich odkryciach nikt nie może już powiedzieć, że fabuła FF8 została pomyślnie zamknięta; właśnie teraz widać, jak wiele jeszcze o niej nie wiemy. Ta historia, bardziej niż którakolwiek część sagi, zasługuje na kontynuację - w postaci dodatku, filmu, czy też może nawet drugiej części gry. Co do motywów i działań SE, nic nie wiemy, jak dotąd są zajęci wyciskaniem każdej kropli z FF7, jednakże, może właśnie niedługo sięgną po nowe źródło zysków?

Podsumowując, teoria ta niekoniecznie musi być prawdziwa, jednak trzeba przyznać, że mocno trzyma się kupy, potwierdzając jednocześnie mroczną przyszłość Rinoi. Jak wiadomo, japońskie gry nie lubią walić graczy młotem między oczy, woląc pozostawić pewną sferę niedomkniętą i niewyraźną, by gracze mogli sami dopowiedzieć niektóre rzeczy. Czy my dopowiedzieliśmy sobie za dużo? Tego nie wie nikt, poza twórcami tej gry. Jest to jednak kolejny dowód na to, że ósma odsłona Final Fantasy to coś więcej niż tylko historia miłosna dwojga nastolatków oraz opowieść o ratowaniu świata. Najważniejsze, najbardziej mroczne wątki zostały ukryte głęboko pod skórą tej opowieści. Być może wielu fanów serii wyklnie nas i uzna za wariatów, my jednak wierzymy, że wszystkie elementy, które tu opisaliśmy, zostały umieszczone w grze nieprzypadkowo.

Być może wielu z Was dojdzie do wniosku, że takie rozwiązanie jest dla Squalla i Rinoi zbyt okrutne. Czy to możliwe, by twórcy FF8 przygotowali dla dwójki głównych bohaterów tak mroczny i druzgocący finał, który w dodatku odgrywa się po zaciemnieniu napisów końcowych? Czy powolna transformacja w złą czarownicę oraz kazirodczy związek to nie za dużo jak na tę parę, która przecież w ostatniej minucie końcowego filmu wygląda jak ucieleśnienie szczęśliwej miłości? Cóż, reality isn't kind - to słowa samego Squalla. Być może nigdy nie dowiemy się, jaka jest prawda; jeśli jednak ta teoria się sprawdzi, to ósma część Final Fantasy stanie się niewątpliwie najbardziej głęboką i dojrzałą historią w swojej serii.





Lacus Clyne Avatar
Lacus Clyne odpowiedział w temacie: #9153 2012/08/28 20:48

audion napisał: Wiele wydawało by się słabych pozycji literatury korzysta z niedopowiedzeń i jakby nie patrzeć przez to zmusza do myślenia, przez choćby wysnuwanie najbardziej niedorzecznych teorii.


I w ten oto zawoalowany sposób Audion po raz kolejny podkreślił, że FF VIII jest słabe :P

A odnośnie tematu: zgadzam się oczywiście, że dorabianie własnych teorii jest ważnym elementem rozwoju kreatywności. Nie mniej jednak, po pierwszym okresie fascynacji, czy to powieścią, grą czy filmem, temat wietrzeje i nie sposób jest ciągle snuć te same teorie. Zwłaszcza jeśli twórca nie dodaje nic nowego. Temat o FF VIII, więc warto podkreślić, że SE raczej już do tego tytułu nie wróci (raczej na pewno) i wszelkie teorie po czasie umierają śmiercią naturalną. Sentyment oczywiście zostaje. :)
Mak Avatar
Mak odpowiedział w temacie: #9151 2012/08/28 17:58
Ja cię rozumiem audionie, nie rozumiem tylko shizonek, która odniosła się do mnie chamsko. Ja też lubię dopowiadać sobie co nieco do przeczytanych książek, obejrzanych filmów, i przebytych gier. Tylko nie lubię kiedy ktoś odnosi o tego w zbyt emocjonalny sposób.
Kiedy oglądam programy czy filmy dokumentalne o archeologii i patrzę na podnieconych odkryciem archeologów, to trochę się z nich podśmiewuję i chce im powiedzieć: Ludzie, to przecież i tak zdarzyło się setki/tysiące lat temu. Dlatego teraz mówię: Ludzie, to przecież i tak to nie zdarzyło się wcale.
audion Avatar
audion odpowiedział w temacie: #9149 2012/08/28 17:28
Z jednej strony macie rację, ale chciałbym zauważyć ponownie i moja wypowiedź odnosi się to głównie do Maka (nie traktuj tego jako złośliwość, czy moją niechęć do Ciebie), ale 90% książek to fikcja, a z szukania drugiego dna w tej literaturze ludzie robią doktoraty. Zatem mam tylko prośbę, by nie pisać, że taka dyskusja nie ma sensu, tylko, że Tobie rozgrzebywanie tematu nie pasuje. Wiele wydawało by się słabych pozycji literatury korzysta z niedopowiedzeń i jakby nie patrzeć przez to zmusza do myślenia, przez choćby wysnuwanie najbardziej niedorzecznych teorii. To właśnie tak można ćwiczyć własną wyobraźnię i stać się bardziej kreatywnym.
Oczywiście można do wszystkiego podejść jako do najzwyklejszej rozrywki i nie ma w tym nic złego, ale nie piszmy, że rozwijanie niedopowiedzeń historii, nawet na swój najbardziej irracjonalny, ale dobrze uargumentowany sposób, nie ma sensu. Wszak archeologia od wieków opiera się w wielu miejscach na domniemaniach, oraz rozdrapywaniu historii, które zapewne 3/4 społeczeństwa interesują mniej niż śnieg z 2000 roku i jakoś kolega nie neguje sensu tej nauki.
Dajmy ludziom pisać na taki czy inny temat, jeśli im to sprawia radość, bo powodów do radości coraz mniej, a nie szukajmy sensu, czy też jego braku. To tyle OT.

P.S.
Emka chcę bana, za wymądrzanie się nie na temat :P
Lacus Clyne Avatar
Lacus Clyne odpowiedział w temacie: #9148 2012/08/28 14:09

Mak napisał: Ja tam wolę wziąśc się z kolejnego FFa, niż zastanawiać się zbyt długo nad fabułą innego.
Więc o co ci chodzi?


Dokładnie, Mak. Ciężko mi sobie wyobrazić co debatowanie o grze komputerowej ma wspólnego z prawdziwym myśleniem i co daje prawo naskakiwania o to na drugie osoby, ale zostałam już kiedyś posądzona o uważanie reszty forumowiczów za (cytuję) "prostaczków", więc może pozostawię ten temat każdemu do własnej oceny... :lol:

Będzie bardzo ogólnie... Muszę bez bicia stwierdzić, że mnie ostatnio przestały interesować wszelkie teorie dotyczące starych FF. Nic już nowego do nich nie można dodać, a w przypadku części które dawały mi najwięcej frajdy czyli FF IX i FF VII limitem były dla mnie jakieś 5-6 przejść. Może za dłuuugi okres czasu znowu siądę, ale teraz po prostu mnie odrzuca. Oczywiście te części zawsze będę uważać za dobre gry, ale debatowanie o nich i ciągle rozkminy już nie dają tej radości, bo właściwie wszystko zostało powiedziane, a gdybanie jest co najmniej frustrujące.

Dlatego zgadzam się po części z Makiem, miejmy nadzieję że dostaniemy wkrótce Versusa i Type-0 po angielsku by móc o nich dyskutować, a PSXowe części zostawić w glorii chwały, na którą zasługują :P
Mak Avatar
Mak odpowiedział w temacie: #9137 2012/08/27 15:22

shizonek napisał: Myślenie jest faktycznie bardzo niezdrowe, jeszcze zaszkodzi na mózg, pofałduje się, no i co wtedy począć?


Ajajaj. Człowieku. Nic takiego napisałem. Nie wiem dlaczego od razu uznajesz mnie za jakiegoś idiotę. Napisałem: Ja tam wolę wziąśc się z kolejnego FFa, niż zastanawiać się zbyt długo nad fabułą innego.
Więc o co ci chodzi?
shizonek Avatar
shizonek odpowiedział w temacie: #9134 2012/08/26 19:16

Mak napisał: Ja tam wolę wziąśc się z kolejnego FFa, niż zastanawiać się zbyt długo nad fabułą innego.

I to jest godne pochwały podejście. Możesz sobie przybić piątkę z Tidusem xD. Myślenie jest faktycznie bardzo niezdrowe, jeszcze zaszkodzi na mózg, pofałduje się, no i co wtedy począć?

Emoonia napisał: Niektórzy tutaj mogliby pisać doktorat z FFVIII ;)

Bardzo często jest tak, że im dłużej się w czymś babrze, tym ciekawsze efekty później wychodzą ;)
Em Avatar
Em odpowiedział w temacie: #9132 2012/08/26 17:52
A to już zależy od osobistych upodobań. Jedni lubią specjalizację, inni wolą ciągle poznawać nowe rzeczy. Niektórzy tutaj mogliby pisać doktorat z FFVIII ;)
Mak Avatar
Mak odpowiedział w temacie: #9130 2012/08/26 17:33
Ponieważ nie ma to sensu. Dla kogoś może to być przyjemnym zajęciem, ale jednak myślę, że warto poznawać nowe rzeczy, a nie tylko ciągle myśleć o tym samym. Ja tam wolę wziąśc się z kolejnego FFa, niż zastanawiać się zbyt długo nad fabułą innego.
audion Avatar
audion odpowiedział w temacie: #9117 2012/08/24 17:50

ale na prawdę nie wiem, czy jest sens mówić o grze, czy innym utworze fikcyjnym

A czemuż by nie. Przez lata deliberuje się nad niedopowiedzeniami w książkach, filmach, czy nawet w tekstach piosenek i doprawdy nikomu to nie szkodzi, a powiedział bym nawet, że prowadzi do swego rodzaju rozwoju kreatywności. Oczywiście zgadzam się z Tobą, że twórcy raczej nie mieli zamysłu tworzenia czegoś głębszego i dlatego uważam, że FF8 jest najsłabszą z PSX-owych części, ponieważ ma niewydarzonego Villaina i właściwie przez to, najbardziej "niedorozwiniętą" fabułę. Z drugiej strony, gdy popatrzę na ową teorię, to patrzę na tę grę dużo przychylniejszym wzrokiem.
Dlatego nie widzę powodu, dla którego nie miało by sensu próbowanie uzupełnienia fabuły, zwłaszcza, że nabiera ona wtedy sensu, nawet jeśli sam twórca wcale nie miał tego na myśli.
shizonek Avatar
shizonek odpowiedział w temacie: #9114 2012/08/24 09:48

Mak napisał: Historia ukazana w FF8 nie wydarzyła się naprawdę, wymyśliło ją Square.


Em Avatar
Em odpowiedział w temacie: #9067 2012/08/16 12:34
Myślę, że masz bardzo dużo racji. Możliwe, że twórcom gry po prostu nie chciało się rozwijać do końca pewnych wątków (co zresztą widać po tym, że gra ogólnie wydaje się w wielu miejscach niedokończona). Być może uznali, że zostawią te niedopowiedzenia celowo i zobaczą, co z tym fantem zrobią fani. Co wcale nie musi czynić gry gorszą - w końcu tajemniczość to jedna z zalet ósemki, sprawiająca, że po dziesięciu latach od wydania gry wciąż pojawiają się nowe teorie ;)

Co zaś do Dissidii, w której twórcy wyraźnie zasugerowali, że Artemizja to jednak jest Rinoa (przypomnę - jej ostateczne bronie oraz aluzje do wspólnego tańca), to ta gra była już robiona przez inną ekipę, mniej kreatywną, za to lubującą się w podkreślaniu, że pochodzi od starego, sławnego Squaresoftu. Stąd może chęć podczepienia się pod fanowską kreatywność.

Cóż, rzeczywiście nie ma chyba większego sensu deliberowanie nad historią, która jest jedynie fikcją. Trzon opowieści jest jeden, wszystkie ukryte wątki każdy dopowiada sobie sam. Dla jednych więc ósemka pozostaje naiwną i prostą historią o miłości, inni będą wiecznie doszukiwać się tam kolejnych fantastycznych teorii. I niech tak pozostanie :)
Mak Avatar
Mak odpowiedział w temacie: #9066 2012/08/16 07:01
A może i ja dodam swoje trzy grosze?

Nie wiem czy ktoś w tym tonie się wypowiadał(wszystkich komentarzy nie przeczytałem), ale chciałbym coś zauważyć.
Historia ukazana w FF8 nie wydarzyła się naprawdę, wymyśliło ją Square. A ktoś w Square pomyślał: Zróbmy kilka niejasnych sugestii itd., itp. bo fabuła jest za płytka i trzeba dodać jej tajemniczości. Nie chce nam się wymyślać skomplikowanych historii, to zrobią za nas fani.
Jest kwestia Dissidii, ale mogła się ta najpopularniejsza teoria o FF8 Square spodobać, więc zrobili w stronę fanów ukłon, dając sugestię, że Rinoa to Ultimecia.
Cała teoria naprawdę trzyma się kupy, ale na prawdę nie wiem, czy jest sens mówić o grze, czy innym utworze fikcyjnym, że coś się w niej stało poza scenariuszem ukazanym w utworze. Dlaczego? Bo cała fabułą jest wymyślona, więc w rzeczywistości nie istnieje żadne "poza scenariuszem". Albo raczej istnieje, ale tylko w umysłach fanów i być może także umysłach twórców. A być może twórcy zrobili(w tym wypadku) grę, wydali ją a już następnego dnia zaczęli liczyć zyski i myśleć o następnym FF, niemal zapominając o FF8 i jej fabule, a przypominając sobie o niej dopiero kiedy trzeba było "usmaczyć" Dissidie.

PS.
Uprzedzam pytanie.
Tak, po liceum przymierzam się na studia archeologiczne.
EndlessRain Avatar
EndlessRain odpowiedział w temacie: #5713 2011/01/21 15:57
Dobra, muszę się wypowiedzieć :) Gratuluje artykułu, naprawdę kawał roboty.

Tańce słowne z tym motywem Squalla-wcześniaka do mnie nie przemawiają, ale nie o tym. Chodzi mi o sam motyw kompresji czasu. Jak dla mnie, Artemizji nie chodzi o to, żeby swobodnie sobie biegać między przeszłością, przyszłością i teraźniejszością, ale jej celem jest skompresowanie czasu w sposób nieodwracalny do rozmiarów JEDNEJ pojedynczej chwili. Tak, żeby nikt się nie rodził i nie umierał, nikt nie odchodził i nie przychodził. Artemizja chciała uchwycić jeden dla siebie idealny moment, najszczęśliwszy w jej życiu i nie chodziło o beztroskie hasanie miedzy czasami.
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #5708 2011/01/19 17:18
O, dzięki, wreszcie mi się udało to ustawić :) Nie miałam klikniętej ikonki podglądu :P
Robin Avatar
Robin odpowiedział w temacie: #5704 2011/01/19 10:44
Podgląd postu jest, o tutaj:



:P
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #5701 2011/01/19 09:59

shizonek napisał: Do licha, nic z tego nie rozumiem! Co prawda dochodzi północ, a ja jestem przy kompie już 10 godzin, więc czuję się trochę tępo.. :S
Przyznaję, iż kompletnie się pogubiłam.. muszę raczej przeczytać artykuł jeszcze raz jutro, z działającym mózgiem. Jeśli połowa tych teorii to prawda, to chyba jest najbardziej zamotana fabuła CZEGOKOLWIEK, jaką widziałam.


Ech, łasiczko moja, gronostajku, chyba trochę Ci się od namiaru danych pomieszało :D Postarajmy się to wyprostować :D

shizonek napisał: Domniemanie o pokrewieństwie Squalla i Rinoi jest paskudne, no ale prawdę mówiąc, niespecjalnie dziwi mnie taki zabieg w azjatyckiej grze (kłania się Oldboy). Mimo wszystko jestem do tego nastawiona dość sceptycznie, choć nie zamierzam się głupio upierać ze względu na dziecinne "chcenie, żeby było inaczej". O ile jednak dobrze zrozumiałam, to byliby rodzeństwem przyrodnim, tak?


Pisałam o tym Tobie w poprzednim poście (w temacie: www.balamb.pl/forum/12-final-fantasy-i-i...0&limitstart=20#5697 ), gdzie mówiłam, że nadmiar wina i narkolepsja Lagunie raczej nie sprzyjała w poczęciu dziecka :)

shizonek napisał: Dobra, ale nie do końca chwytam motywy Rinoi - Ultimecii (przyznaję, to ma sens). Jeśli JEST siostrą Squalla, to wszystko jasne, zemsta na Lagunie.


Nie, nie, kochana, to zupełnie INNA teoria. Bardziej prawdziwa i nie ma związku z teorią rodzeństwa Squall-Rinoa. Teoria R=u to teoria pokazująca fakty odnośnie lęków i obaw Rinoi - pisałam o tym już Ci wcześniej, co ona mówiła w grze... Zapomnij o tym, co usłyszałaś akapit wyżej, a po protu przeanalizuj fakty z życia Rinoi i (domniemanego życia) Ulimecii. Napisalismy o podobieństwach obu pań i ich losów. Jak dla mnie to bardzo mocne argumenty. Zwłaszcza, jesli sobie uzmysłowimy, co oznacza imie "Artemizja".

shizonek napisał: Jest też równie prawdopodobne, że owszem, dowiedzieli się, że są rodzeństwem - dajmy na to, dzień-dwa po imprezce w Balamb Garden. Jasne, to byłby szok, ale czy aż taki, żeby chcieć kogoś za to zabić? Ostatecznie przez całą grę nie zrobili niczego zdrożnego.. z czego do dziś nabija się złośliwie część graczy;) Ha, no to może być jakiś trop. Może Square nie chciał walić z grubej rury, gdyby teoria o rodzeństwie się potwierdziła - nie chcieli skandalu. Ech, zaczynam mieć jakieś paranoje, wielkie dzięki, że mi zryliście beret. Teraz już będę się przyglądać podejrzliwie każdemu FF. :woohoo:


Nawet jak by nawet byli rodzeństwem, a właściwie - tfu! - półrodzeństwem, bo ich pokrewieństwo nie mogło wynieść więcej niż 1/4 - to by i tak się o tym nie dowiedzieli, a na pewno nie podczas trwania FF8 :) Nie wierzę, że Laguna wiedziałby o nieślubnym dziecku :> Dla niego liczyły się tylko lata w Winhill i wtedy poznał miłość życia. Z Julią go nic nie łączyło, damnit!!


shizonek napisał: Wracając do tematu: jeśli jednak Rinoa nie jest spokrewniona ze Squallem, to w takim razie po co jej (znaczy, Ultimecii) właściwie ta kompresja czasu? Tego już nie ogarnęłam..


Ale też Ci napisałam w poprzednim poście w tym drugim temacie, o co chodziło... Nie musi być z nim spokrewniona, aby widzieć upływ czasu i starać się go zatrzymać. Plus, jeśli Squall to jej dawny utracony ukochany, to.. otrzymujemy postać tragiczną...

Ps. Collyyy, brakuje mi podglądu postów :( A tak to walę byki jak diabli :(
Em Avatar
Em odpowiedział w temacie: #5699 2011/01/18 22:24
Ja to ujmę tak: prawdopodobieństwo, że Square świadomie by coś takiego umieściło, jest niewielkie. Przesłanek jest mało i są dyskusyjne, poza tym to byłoby chyba zbyt perwersyjne jak na taką grzeczną grę. Jedyne, co jest pewne, to to, że wiele, naprawdę wiele wątków w ósemce jest niedomkniętych i niejasnych. Tak jak w innym temacie pisał Siano, możliwe jest, że nie starczyło im czasu, terminy ich goniły, więc wypuścili bubla z wiadomością do fanów "sami się tym martwcie". A potem odkryli, jak daleko wyobraźnia poniosła fanów, w pierwszej chwili złapali się za głowy, a w drugiej stwierdzili, że to im w sumie tylko na rękę :P

Jeśli chodzi o tę teorię, to nie zamierzam jej bronić, moim zdaniem ta opcja jest mało możliwa. Tak, wiem, sama pisałam ten tekst, ale od niego dzielą mnie teraz spory odcinek czasu i rzeka przemyśleń :P Co innego teoria R=U, tutaj uważam, że dowodów jest sporo i w większości są spójne; mało tego, bez tej teorii ta gra nie ma dla mnie sensu. Smęty o nastoletniej miłości aż po grób sprawdzają się w Zmierzchu i HSM, od porządnej gry fabularnej i następczyni słynnej siódemki oczekuję czegoś więcej.
shizonek Avatar
shizonek odpowiedział w temacie: #5698 2011/01/18 22:02
Do licha, nic z tego nie rozumiem! Co prawda dochodzi północ, a ja jestem przy kompie już 10 godzin, więc czuję się trochę tępo.. :S
Przyznaję, iż kompletnie się pogubiłam.. muszę raczej przeczytać artykuł jeszcze raz jutro, z działającym mózgiem. Jeśli połowa tych teorii to prawda, to chyba jest najbardziej zamotana fabuła CZEGOKOLWIEK, jaką widziałam.
Domniemanie o pokrewieństwie Squalla i Rinoi jest paskudne, no ale prawdę mówiąc, niespecjalnie dziwi mnie taki zabieg w azjatyckiej grze (kłania się Oldboy). Mimo wszystko jestem do tego nastawiona dość sceptycznie, choć nie zamierzam się głupio upierać ze względu na dziecinne "chcenie, żeby było inaczej". O ile jednak dobrze zrozumiałam, to byliby rodzeństwem przyrodnim, tak?
Dobra, ale nie do końca chwytam motywy Rinoi - Ultimecii (przyznaję, to ma sens). Jeśli JEST siostrą Squalla, to wszystko jasne, zemsta na Lagunie. A to i tak w wypadku, który podaliście: że oboje się pobrali i mieli jakieś nienormalne dziecko > badanie DNA > szok. Gdyby było normalne, niczego by nie podejrzewali i z dużym prawdopodobieństwem dalej sobie żyli miło i wesoło. Ale niestety ta teoria ma wielką słabość: my nie mamy bladego pojęcia, jak była przyszłość S&R. Domniemanie o rzekomym dziecku jest więc równie uprawomocnione, jak np. pomysł, że po roku się rozeszli, albo Squalla zabili na jakiejś misji, albo utopił się w basenie podczas imprezy. Mam na myśli, że gra nie daje nam podstaw do takich daleko idących przypuszczeń, prawda? Tym razem nie ma żadnych aluzji. To już jest wymyślanie na siłę.
Jest też równie prawdopodobne, że owszem, dowiedzieli się, że są rodzeństwem - dajmy na to, dzień-dwa po imprezce w Balamb Garden. Jasne, to byłby szok, ale czy aż taki, żeby chcieć kogoś za to zabić? Ostatecznie przez całą grę nie zrobili niczego zdrożnego.. z czego do dziś nabija się złośliwie część graczy;) Ha, no to może być jakiś trop. Może Square nie chciał walić z grubej rury, gdyby teoria o rodzeństwie się potwierdziła - nie chcieli skandalu. Ech, zaczynam mieć jakieś paranoje, wielkie dzięki, że mi zryliście beret. Teraz już będę się przyglądać podejrzliwie każdemu FF. :woohoo:
Wracając do tematu: jeśli jednak Rinoa nie jest spokrewniona ze Squallem, to w takim razie po co jej (znaczy, Ultimecii) właściwie ta kompresja czasu? Tego już nie ogarnęłam..
No i nie kupuję argumentów w stylu "bo ona jest podobna do niego, bo on wygląda dokładnie jak.." - sama teoria może być oczywiście prawdziwa, ale - wybaczcie - twarze większości fajnalowskich bohaterów wyglądają podobnie. ;) To żaden dowód na cokolwiek.
cysio66 Avatar
cysio66 odpowiedział w temacie: #5629 2011/01/05 13:47
Witam!

Po przeczytaniu całego tematu stwierdzam, iż w zasadzie każda z teorii trzyma się kupy, ale albo ja o czymś nie wiem, albo może nikt jeszcze nie pomyślał o jednej rzeczy: teoria twierdząca, iż Rinoa to Ultimecia jak dla mnie jest najbardziej prawdopodobna, ale to nie oznacza, iż zakończenie jest tragiczne. Dlaczego?

Ano dlatego, iż w pierwotnym świecie Edea nigdy nie była opętana przez Ultimecię, bo Ultimecia po prostu nie istniała, a to całkowicie zmienia postać rzeczy - Squall mógł nie podołać misji ocalenia Timber i umrzeć, a nawet gdyby przeżył, to misja ta byłaby zbyt krótka, by mogło nawiązać się między nimi uczucie. Rinoa mogłaby po pewnym czasie zdobyć moce czarownicy od Edei (nie wiem, jak, ale - kto wie jak było? A może przejęła je od innej czarownicy?), a później zgorzknieć, przypomnieć sobie, że kochała Squalla (bo kochała go od samego początku) a on ją nie, a wtedy zapragnąć go zabić (lub jakiś inny motyw, który pojawił się tylko w świecie pierwotnym, albo po prostu szlag ją trafił:P ).

Po jej zabiciu w "drugim" świecie zapanowałby pokój, a Squall i Rinoa byliby szczęśliwy - chyba, że tu także Rinoi przytrafiłoby się coś złego, ale to jest już "rozsmarowywanie masła jeszcze cieniej".
Castia Avatar
Castia odpowiedział w temacie: #5286 2010/10/01 15:15
Ja to ujmę tak... Moim zdaniem twórców gry goniły terminy z ff VIII po sukcesie ff VII, troszeczkę to odwalili i nawciskali fragmentów uzupełniających, by fani mieli zagadkę i nieco ich wyręczyli. Fakt, że przez niedociągnięcia ósemka jest magiczna i zagadkowa, ale jest parę scen rzucających się w oczy. Jedna z nich:

Rinoa rozmawia ze Squallem i ni z gruchy ni z pietruchy wypala o swoim śnie, po czym Squall składa obietnicę, a jest to dosyć kluczowy moment, bo wiąże się ze sceną końcową...

To tyle, dzięki :)
Dumar Avatar
Dumar odpowiedział w temacie: #4374 2010/01/03 20:28
Plei, cóż za wzruszająca obrona!:D

Ale muszę powiedzieć, że niepotrzebna;) Tak się składa, że to, jaki człowiek jest, sensowniej oceniać po całości jego działań, a nie tylko po jego sądach na swój temat (Nemo iudex in causa sua, moja droga Emooniu!). A na tyle, na ile mogłem poznać efekty działań Emooni daleki jestem od nazwania jej nudną na chwilę obecną ;)
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #4362 2010/01/03 17:17

Opisałeś mnie, jakbym była całkiem ciekawą osobą, a ja tak naprawdę jestem potwornie nudna


Emoonia, grr, nie pisz takich rzeczy, bo to nieprawda :E :angry: I będę zaprzeczać na łamach forum, jakobyś była 'nieciekawa', grrr... :E

Forumowicze...
Nie wierzcie Jej, ja Ją znam osobiście i wiem, że daaaleeeko jej do bycia nudną. Wręcz przeciwnie.

:P
Kaoris Avatar
Kaoris odpowiedział w temacie: #4358 2010/01/03 15:03
Jakbyście taki Balambowy zlot zorganizowali, to bym też wpadła(w stroju Raine Loire ;p)
Em Avatar
Em odpowiedział w temacie: #4357 2010/01/03 14:51
Celne spostrzeżenie, Naczelna Specjalistko od Ptaków ;)

PS. Ateistyczna nihilistka, będąca w udanym związku, kochająca koty i wspaniałe historie typu "Final Fantasy VIII", prowadząca nawet o niej serwis internetowy, no proszę... To Ci dopiero eklektyzm A może tylko powierzchowny, nieodpowiadający rzeczywistości predykat? Może kiedyś, jeśli zechcesz i lepiej się wszyscy poznamy, porozmawiamy na takie "ciężkie tematy"

Opisałeś mnie, jakbym była całkiem ciekawą osobą, a ja tak naprawdę jestem potwornie nudna ;) Ale co do spotkania, to wszyscy tutaj od jakiegoś czasu przemycają w postach podobne sugestie, więc może rzeczywiście jakiś balambowy zlot by się wreszcie przydał :)
Pleiades Avatar
Pleiades odpowiedział w temacie: #4356 2010/01/03 14:31

Ale, skoro uznano za stosowne pokazanie nam akurat tego wycinka, możemy przypuszczać, że skrzydła/pióra mogą mieć jakieś ukryte przesłanie, skoro tyczą się tylko dwóch konkretnych postaci. Białe piórko jako symbol niewinności i dobroci Rinoi, przemieniające się w krucze skrzydła Artemizji - dla mnie to dosyć jasna sugestia.


A to właśnie mi przypomniało, że w naszej kulturze symbol przemiany białych piór w czarne jest dość powszechny, jako metafora utraty niewinności i dobroci, a stania się złym, mrocznym, ponurym bądź nieszczęśliwym.
Ten symbol prawdopodobnie pochodzi właśnie ze starych mitów. I dotyczy zapewne kruka, który w mitologiach z różnych cześci świata był często atrybutem boskim, robił za posłańca i gońca. W greckiej mitologii był sługą Ateny i był ptakiem zupełnie białym, dopiero gdy zaczął przynosić złe wieści o nieszczęściach na świecie i śmierci, jego pióra sczerniały i stał się złym omenem. Jak widać - przemiana białego upierzenia w czarne jest bardzo symboliczna. U nas też ten mit jest znany, nie na próżno mówimy o "białych krukach" jako o czymś rzadkim, zwłaszcza w pojęciu książek, ponieważ właśnie białe kruki są niezwykle rzadkie w przyrodzie (chociaż zdarzają się).

To tak w sumie na marginesie, aby podkreślić, że te pióra białe u Rinoi i czarne Ultimecji mogą być nieprzypadkowe i stanowią silne powiązanie (tak jak białe i czarne pióra mogą dotyczyć tego samego ptaka).

Kto jest online

Odwiedza nas 143 gości oraz 0 użytkowników.

Nowy poziom!

  • audion awansuje jutro na nowy poziom! (47)
  • bezimienny82 za 5 dni awansuje na nowy poziom! (35)
  • LPDawid za 6 dni awansuje na nowy poziom! (26)
  • Yuna za 6 dni awansuje na nowy poziom! (25)
  • yxam za 6 dni awansuje na nowy poziom! (31)
  • kostek059 za 8 dni awansuje na nowy poziom! (26)
  • Siriondel za 8 dni awansuje na nowy poziom! (29)