Forum

Nasze projekty

Final Fantasy XV - wrażenia, opinie, spoilery

  • DrewniaQ
  • DrewniaQ Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Walcząca Triada
  • Walcząca Triada
  • Chaotic Neutral
Więcej
2018/07/20 13:40 - 2018/07/20 13:44 #11557 przez DrewniaQ
DrewniaQ stworzył temat: Final Fantasy XV - wrażenia, opinie, spoilery
No dobra, stał ten czas B)
Przyda się zbiorczy temat o piętnastce, żeby dyskusja nie zginęła w odmętach shoutboxa, a że sam dopiero co grę skończyłem (późno bo późno ale już mniejsza z tym) to jest to dobry pretekst, żeby taki temat założyć.

Piszcie co Wam sie w grze podobało, co Was drażniło, co można było zrobić lepiej i wszystko inne co Wam przyjdzie do głowy. Od razu dodam, że wątek ten będzie też mocno spoilerowy bo zapewne będziemy poświęcać sporo czasu fabule. Więc, żeby nie chować 3/4 treści postów pod opcją SPOILER dodałem info w samym tytule wątku.

Tak, będą tu SPOILERY i będą one głównie na wierzchu. Miejcie to na uwadze ;)


A zatem, jakie są moje odczucia względem pietnastki? Mieszane. To chyba najlepsze określenie. Pod względem graficznym nie mam się do czego przyczepić. Muzycznie też jest cudownie. Gameplay i rozwój postaci...hmm, był okej. Nie chcę punktować wszystkiego po kolei bo zajęłoby mi to mnóśtwo czasu. Na pewno w trakcie rozmowy coś każdemu wpadnie do głowy i będzie można każdy element rozłożyć na czynniki pierwsze :P

Co do fabuły...ło matko, tu już się zaczynają poważne schody. Jakim cudem ta gra powstawała tyle czasu, a fabuły w niej jak na lekarstwo? Pierwsze 30-40 godzin gry to jeżdżenie samochodem i wykonywanie questów rodem z pierwszego lepszego MMO. Przynieś, sprzątnij, zabij, pozamiataj. Typowa, nudna i powtarzalna sztampa w trakcie której o świecie, historii i postaciach dowiadujemy się bardzo niewiele. Gameplay jest na tyle wciągajacy i satysfakcjonujący, że nie miałem specjalnych oporów przed robieniem miliarda zadań na jedno kopyto. Natomiast wszechobecny brak fabuły i wrażenie, że swoimi akcjami nie popycham historii nawet odrobine do przodu przeszkadzał mi bardzo.

Co sie dzieje potem? Od 9 rozdziału fabuła pędzi jak dzika. Nie ma czasu na zastanawianie sie tylko wszędzie trzeba gdzieś biec, kogoś uratować i gnać na złamanie karku. Od tego momentu w jakieś 3 godziny zostaje nam opowiedziana praktycznie cała reszta historii. I ok, fabuła się wtedy pojawia ale podana jest w tak błyskawiczny i nieskładny sposób, że i tak ledwo miałem pojecie co się dzieje. Przez słabo rozwiniętą pierwszą połowę gry sam do konca nie wiedziałem "o co tu tak właściwie chodzi". Rzeczy się dzieją, a ja nie wiem czy ta scena jest ważna czy nie i dlaczego ma mnie w jakikolwiek sposób obchodzić.

Prosty przykład. Śmierć Ravusa, brata Luny. Zacznijmy od tego, że nie mam pojęcia kim on w ogóle jest i jaką rolę pełnił w grze. Był bratem Luny, ale co poza tym? Dlaczego walczył dla Nifelheim zamiast pomóć Lunie w dostarczeniu pierścienia Noctisowi? Ta relacja była dla mnie kompletnie niezrozumiała. Moze było to gdzieś podane w grze ale ja nie wychwyciłem tego kompletnie. Gdy dochodzi do jego śmierci przygrywa smutna i pompatyczna muzyka. Gra sugeruje mi, że wydarzyło się coś ważnego. A ja tylko wzruszam ramionami bo w sumie nie mam pojęcia dlaczego miałbym się gościem przejmować. No i najważniejsze. JAKIM CUDEM TEN KOLEŚ W OGÓLE BYŁ W GRZE SKORO ZGINĄŁ JUŻ W FILMIE KINGSGLAIVE? :D To było dla mnie największe wtf w momencie gdy gra próbowała wzbudzić we mnie jakiekolwiek uczucia.

Z resztą film to jest osobna kategoria. Na jaką cholerę całą fabułę pietnastki rozbijać na pełnometrażowy film i jeszcze anime? Przez ten zabieg w samej grze fabuły już niewiele zostało. Zamiast tego wszystkie te wydarzenia można było upchnąć do gry i wyszłoby o niebo lepiej.

No nic, to na razie tyle moich luźnych przemyśleń. Musze to jeszcze uporządkować sobie w głowie. A jeśli każdy dorzuci tu też swoich przemyśleń na pewno będzie łatwiej. Przede mną jeszcze epizody Gladiolus, Prompto, Ignis oraz ddodatek Comrades. Zobaczymy czy ich przejscie jeszcze cokolwiek zmieni w moim ostatecznym odczuciu ;)
Ostatnio zmieniany: 2018/07/20 13:44 przez DrewniaQ.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/07/20 18:51 #11558 przez sarenka
sarenka odpowiedział w temacie: Final Fantasy XV - wrażenia, opinie, spoilery
Ja podpisze się pod wszystkim, poza fabula, do której niestety nie zdążyłem dotrzeć. Trochę mnie zmartwiles, bo myślałem, że wcześniej zacznie się jakaś historia, a wychodzi na to, że mam jeszcze 20 godzin bezmyślnego łazenia, zanim coś się ruszy. Graficznie to wygląda ok, ale to już norma w nowszych FFach. System walk natomiast, był dla mnie zbyt przekoksowany - troszkę taki dream team z tego wyszedł i brakowało mi jakichś wyzwań (w sensie, gdzie bossowie będą zmuszali do myślenia, taktycznych ukladanek, a nie tylko większa ilość HP/mocniejsze ciosy). Jeśli chodzi o aktywny system walk, to niestety, XV jest daleko w tyle za chociażby seria Ys, która postawiła poprzeczkę wysoko, zarowno w ilości radochy z takiego systemu walk, jak i różnorodności bossów i ich taktyk. Mam wrażenie, że SE czegoś ciagle szuka w FFach i nie do końca może to znaleźć, ale ok,niektorym ten system pasuje. Dla mnie jest tak z 5-6 lat do tyłu za innymi jrpgami. Problem miałem też z drużyną - z racji ich braku przedstawienia na początku ie potrafiłem za nic w świecie wczuć się w członka grupy - cały czas miałem w glowie - ok, grupka chłopaków bawi się w monster Huntera w świecie FF. BTW. Spojlerami się nie martwię, więc będę sobie czytał co tutaj piszecie. Ja, pomimo posiadania Rojal edyszyn, raczej zakończę przygodę na podstawce.

Trails of Cold Steel II

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Em
  • Em Avatar
  • Online
  • Shiva
  • Shiva
  • Are you sure you want to exist?
Więcej
2018/07/22 12:52 - 2018/07/22 13:29 #11559 przez Em
Em odpowiedział w temacie: Final Fantasy XV - wrażenia, opinie, spoilery
WPIS PEŁEN SPOILERÓW, także dotyczących zakończenia gry.

Moje odczucia względem piętnastki są bardzo podzielone, ale mam generalnie tak jak Ty, Drewniany - pod pewnymi względami to jest naprawdę świetna gra, przewyższająca wszystko, co do tej pory mieliśmy w Finalach. Gameplay jest rewelacyjny, otwarty świat bardzo przypadł mi do gustu i samo bieganie po tych wszystkich zakamarkach było bardzo przyjemne. I raczej będę po stronie osób, które wolą pierwszą część gry, czyli właśnie to casualowe bieganie i robienie questów, bo w momencie, w którym zaczyna się normalna fabuła gry, wszystko bierze w łeb. Ta gra nie tylko nie umie wycyrklować tempa pomiędzy fabułą a resztą gry, ona po prostu nie potrafi opowiedzieć historii. Nie dość, że fabuła sama w sobie jest mocno naciągana, to jeszcze sposób jej opowiadania jest bardzo zły - większości rzeczy dowiadujemy się z źle napisanych, niewiarygodnie brzmiących kwestii dialogowych, które wyskakują nagle i bez żadnego sensu. Postacie zachowują się zupełnie nieadekwatnie do tego, co dzieje się na ekranie. Już pierwszy rozdział potwornie zgrzyta: książę dowiaduje się, że jego ojciec zginął i zaczęła się wojna, i poza kilkoma dramatycznymi tekstami nie podejmuje absolutnie żadnych akcji. Krótka rozmowa z Cidem, potem misja z Corem i hurra, mamy otwarty świat, jak fajowo, a teraz chodźmy pojeździć na chocobo. A gdzie wojna, gdzie królewska odpowiedzialność? Sytuacji nie ułatwia drużyna, która powinna wpływać na morale księcia, podczas gdy wszyscy bawią się w najlepsze, zrzucając mu na głowę nowe pomysły spędzenia czasu i od czasu do czasu tylko sobie przypominając, że ej, jesteś królem, może byś w końcu coś zrobił - tak jak w rozdziale z Tytanem, w którym Gladiolus postanowił nagle wleźć na głowę Noctisowi i ochrzanić go, że nic jeszcze nie zdziałał. W ogóle cały wątek ojca Gladiolusa też jest idiotyczny - Clarus zginął podczas ataku na Insomnię, a nie jest to w ogóle wspomniane w grze. Ani on, ani Iris wydają się tym faktem kompletnie nie przejmować. Tak naprawdę jedyna reakcja na śmierć, która jest przedstawiona w sposób realistyczny, dotyczy... Jareda, lokaja Gladiolusa i Iris. Wtedy ludzie faktycznie są zaskoczeni, smutni i od razu przystępują do działania (a to, jak się zakończyła ich "misja", to już inna sprawa).

Dodajmy do tego inteligencję bohaterów, którzy przez większość czasu zachowują się jak idioci. Idą za Ardynem, od czasu do czasu tylko rzucając hasła między sobą, że mu nie ufają i nie wierzą w jego przyjazne intencje - serio, czy którykolwiek z graczy miał jakiś cień wątpliwości, że to mogła być przyjazna postać? Przecież od pierwszego pokazania się na ekranie widać, że to finalny boss, równie dobrze mógłby być otoczony czerwonym kółeczkiem z wykrzyknikiem. Najgłupiej wypada Ignis, który nawet nie rozpoznał go po wyglądzie i dopiero jego nazwisko go otrzeźwiło - królewski szambelan nieznający kanclerza wrogiego cesarstwa? Albo nawet sama głupia sprawa z pieniędzmi - przejechali przez granicę i nie mają żadnych funduszy, więc muszą polować na potwory i zbierać pomidory? Szambelan nie wiedział, że za granicą jest inna waluta? A jeśli nawet, to nie ma opcji, żeby się wrócić albo wymienić pieniądze? Cały czas ma się wrażenie, że postacie podążają grzecznie na sznureczku za skryptem - nic od nich nie zależy, wszystko dzieje się bez ich udziału. Ktoś im po prostu mówi, co mają robić - Regis, Ardyn, Gentiana, nawet Cindy - a oni to wykonują, w międzyczasie gadając o tym, jak bardzo są zaangażowani i wkrótce odzyskają swoje królestwo. To nie jest fabuła, to jest po prostu chaotyczny worek niepowiązanych ze sobą zadań.

Dalej mamy takie kurioza jak na przykład spotkanie z Luną w Altissii - czy ktokolwiek był zaskoczony jej śmiercią, skoro już w Kingsglaive wydawała się kompletnie niezainteresowana własnym życiem? W ogóle cały ten wątek jest bzdurny od samego początku - Luna i Noctis poznali się w dzieciństwie i od tej pory nie zamienili ze sobą słowa, pomijając listy przekazywane przez psa, Lunafreya płacze, że chciałaby usłyszeć głos Noctisa, choć mogłaby do niego po prostu zadzwonić, generalnie nic o niej wiemy, nie mamy pojęcia, jakie są między nimi relacje, ale jest to oczywiście Wielka Miłość i musimy w to wierzyć, choć sam Noctis wydaje się nią średnio zainteresowany i przypomina sobie o niej dopiero wtedy, kiedy pies przyniesie mu notesik. Luna jest postacią kompletnie bezbarwną, choć można z nią było zrobić wiele, ale postanowiono z niej zrobić po prostu plot device, który zostaje złożony w ofierze w sposób tak cyniczny i zaprogramowany na wywołanie łez, że to wręcz żałosne. Tak naprawdę dużo więcej mocy miało oślepienie Ignisa - to rzeczywiście był twist, którego nikt się nie spodziewał, i to zostało zrobione dobrze, tak że gracz rzeczywiście czuł dyskomfort, szczególnie oglądając, jak postać wcześniej zawsze poukładana i będąca podporą drużyny zamienia się w bezbronną zawalidrogę (generalnie rozdział 10. to chyba jeden z moich ulubionych i najbardziej realistycznych pod względem nastroju). Ale to jest niestety wyjątek.

Im dalej, tym jest gorzej, co gorsza wychodzi niesamowity pośpiech twórców gry, co objawia się w tym, że każde kolejne miasto po Altissii jest albo zniszczone, albo widzimy tylko jego maleńki kawałek. To bardzo wygodne, bo nie trzeba było tworzyć kolejnych lokacji ani zapełniać ich ludźmi i questami. Tak jak wcześniej fabuła nie istniała, tak teraz nie istnieje nic poza nią - te dwa elementy są kompletnie niewymieszane i nic nie trzyma się kupy.

Co zaś do zakończenia historii, moim największym zarzutem jest to, że tak właściwie nic się tam nie dzieje. JRPG-i przyzwyczaiły nas do tego, że postacie zawsze biorą sprawy w swoje ręce i robią, co mogą, aby odwrócić przeznaczenie, wpłynąć na bieg historii. Tutaj tego nie ma - Noctis dowiaduje się, że musi umrzeć, i okej, niech będzie. Zaskoczeniem w końcówce jest... brak zaskoczenia. Rozumiem, że to miała być dojrzała i mroczniejsza gra. Rozumiem, że miało to pokazywać, że nie zawsze jest tak, jak chcemy, czasami trzeba poświęcić wszystko, życie jest brutalne i tak dalej. Ale to nie ma żadnego sensu - bogowie żądają od Noctisa ofiary... bo tak i już, nie ma w tym żadnej głębi. A on się na to godzi, nie próbując nawet dyskutować ani negocjować (to już dużo ciekawszy pod tym względem był Nyx w Kingsglaive, który potrafił się z bogami trochę potargować). Przychodzą mi do głowy dwa wytłumaczenia takiego zamknięcia tej opowieści. Pierwszy to ewidentne nawiązanie do Jezusa - serio, to grubą kreską przebija przez całą historię, od momentu, w którym Noctis jest nazywany Królem Światłości, który ma zniszczyć demony i przepędzić Uzurpatora (który oczywiście symbolizuje Szatana), aż po ostatnią scenę na kempingu, która przypomina Ostatnią Wieczerzę. Noctis jest Chrystusem i jako Odkupiciel musi umrzeć - mitologia biblijna przeniesiona niemalże stuprocentowo wiernie (tam też właściwie nie miało to większego sensu, skoro Wszechmocny Bóg musiał poświęcić swojego syna, ale jeśli ludzie są w stanie wierzyć w tę historię od tysięcy lat, to w sumie dlaczego gra fabularna miałaby być mądrzejsza). Drugi powód może mieć swoje źródło w zmianie reżysera gry. To Nomura wymyślił Noctisa i resztę, Insomnię i cesarstwo. Tabata przejął to od niego i zrobił wszystko po swojemu - zastąpił Stellę Lunafreyą, pozmieniał całą historię i setting, zrezygnował z mitologii z FNC i jako ostateczny cios zabił Noctisa. Być może to już nadinterpretacja, ale dla mnie to wygląda jak umyślne podeptanie idei Nomury. Z początkowej wizji tej gry nie zostało absolutnie nic, jakby Tabata chciał kompletnie wyrzucić z niej wszystko, co wymyślił jego poprzednik. Dlatego Noctis musiał zginąć.

Tak czy inaczej, gra była dla mnie ogromnym rozczarowaniem, a jednocześnie niezwykle przyjemnie mi się w nią grało. I dlatego tak bardzo podniosła mi ciśnienie, bo dostrzegam jej potencjał, którego niestety nie naprawią żadne kolejne łatki - ona jest po prostu zgniła u samych swoich podstaw, kiedy postanowiono pomieszać oryginalną wizję mrocznej fantazji o księciu obarczonym trudnym zadaniem z wesołą podróżą czwórki kumpli. Obydwa te pomysły są fajne i obydwa stanowią punkt wyjścia do bardzo dobrych gier. Największym błędem było pomieszanie tych dwóch wizji w jedno, czyniąc z tego kompletnie niespójne dzieło, pełne bzdur i fałszywych tonów. Do dziś nie rozumiem, jak twórcy gry w ogóle mogli wypuścić ją w takim kształcie i udawać, że wszystko jest okej. Mnie by było wstyd zrobić coś takiego. Nie rozumiem też tych wszystkich recenzji, które, nawet podkreślając jakieś wady gry, często kompletnie nieistotne w obliczu większych problemów, zwykle jednak ostatecznie uznawały grę za udany produkt. Dla mnie FFXV to jedno wielkie, imponujące, kretyńskie nieporozumienie. Z zajebistym gameplayem, genialnym soundtrackiem, świetną grafiką i wieloma niesamowitymi elementami, ale to nadal nieporozumienie. To nie jest gra. To jest kolos nawet nie na glinianych, tylko na papierowych nogach.
Ostatnio zmieniany: 2018/07/22 13:29 przez Em.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/07/22 15:23 #11560 przez sarenka
sarenka odpowiedział w temacie: Final Fantasy XV - wrażenia, opinie, spoilery

Em napisał: Drugi powód może mieć swoje źródło w zmianie reżysera gry. To Nomura wymyślił Noctisa i resztę, Insomnię i cesarstwo. Tabata przejął to od niego i zrobił wszystko po swojemu - zastąpił Stellę Lunafreyą, pozmieniał całą historię i setting, zrezygnował z mitologii z FNC i jako ostateczny cios zabił Noctisa. Być może to już nadinterpretacja, ale dla mnie to wygląda jak umyślne podeptanie idei Nomury. Z początkowej wizji tej gry nie zostało absolutnie nic, jakby Tabata chciał kompletnie wyrzucić z niej wszystko, co wymyślił jego poprzednik.


Wiem, że się ze mną pewnie nie zgodzisz, ale wspomnę, bo wczoraj na przerwie w pracy, kolega (ten od gamingowych śród i piątków), akurat rozpoczął temat Tabaty i prawie 2 godziny o nim rozmawialiśmy. Nazwisko Tabaty kojarzyłem z jednej gry, której nie lubię i ma wiele cech wspólnych XV - Type-0. No i on wypalił mi wprost - że Tabata to generalnie same kaszany tworzy i zaczął wymieniać. Do tej pory nie wiedziałem, że to on stał za totalnym spieprzeniem serii Parasite Eve (miałem 3rd Birthday limitkę nawet, ale nie zwracałem wtedy uwagi, kto ją tworzył). Dla mnie ten pan w tym momencie jest skończony. Dodatkowo jakieś buble pokroju Before Crisis, KH Recoded i Agito - czego się nie tknie, to zamienia w przysłowiowy badziew. On ma problem od początku, zarówno ze stworzeniem wiarygodnych postaci, jak i z przekazaniem graczom fabuły w sposób, w jaki ona powinna zostać przekazana w dobrym jRPG. Dopóki on będzie odpowiedzialny za FFy, dopóty takie produkty będą wychodziły na światło dzienne. Jak nie lubiłem Tabaty wcześniej (Type 0 mi nie pasowało), tak w momencie, kiedy się wczoraj dowiedziałem, iż to on wykreował trzecią część PE, tak już nie zamierzam zostawiać na nim suchej nitki. Szkoda, bo taki człowiek jest odpowiedzialny za drugą najważniejszą serię S-E. W tym momencie można założyć w ciemno, jeśli okaże się, że XVI będzie również z jego udziałem, to wyjdzie mniejszy, bądź większy potworek. Te pierwsze 30 godzin gry, o których mówił Drewniaq, to powinny być gdzieś pod koniec/NG+, a nie w momencie, kiedy trzeba czymś gracza przykuć do konsoli/pc.

Trails of Cold Steel II

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Em
  • Em Avatar
  • Online
  • Shiva
  • Shiva
  • Are you sure you want to exist?
Więcej
2018/07/22 15:31 #11561 przez Em
Em odpowiedział w temacie: Final Fantasy XV - wrażenia, opinie, spoilery
Czemu mam się nie zgodzić? Uważam dokładnie tak samo. Z gier Tabaty znam tylko FFXV, Type-0 i Crisis Core. Crisis Core uwielbiam, ale ze względu na postać Zacka i bycie częścią kompilacji FFVII. Tabata po prostu nie mógł tam zbyt wiele schrzanić, bo fani siódemki rozerwaliby go na strzępy, gdyby dokonał zbyt dużych zmian w fabule. Ale już Type-0 w ogóle nie przypadło mi do gustu, nawet go nie skończyłam, ale wiem, jak się kończy, i wydaje mi się, że Tabata po prostu nie potrafi robić gier inaczej niż szukając tragedii na siłę. W Type-0 problem z reżyserią scenek był jeszcze bardziej widoczny, przypominały mi trochę FFX-2, jeśli chodzi o wiarygodność i zachowanie postaci. Mam nadzieję, że firma pójdzie po rozum do głowy, bo nawet Toriyama tworzy lepsze gry niż Tabata - może nie ma takich ambicji jak on, może jego gry są bardziej ułomne gameplayowo, ale przynajmniej tworzą jakąś spójną całość, a nie jakiś dziwaczny bigos elementów genialnych i kompletnie spapranych.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/07/22 15:48 #11562 przez Robin
Robin odpowiedział w temacie: Final Fantasy XV - wrażenia, opinie, spoilery
Ta gra jest dla mnie zlepkiem scen i ogólnie wydaje się, że właściwej reżyserii tutaj po prostu zabrakło. Nomura planował tę grę wydać w okolicach 2030 roku, więc Square przydzieliło reżyserię po prostu temu, kto się nawinął. :P
Pozytywami (oprócz genialnej muzyki) są relacje między czwórką głównych postaci oraz epizod Ignis, którego wadą jest jedynie czas trwania.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Noel Kreiss
  • Noel Kreiss Avatar
  • Online
  • MOG
  • MOG
  • Ludzie są źli, kupo!
Więcej
2018/07/23 18:56 #11563 przez Noel Kreiss
Noel Kreiss odpowiedział w temacie: Final Fantasy XV - wrażenia, opinie, spoilery
Emka bardzo dobrze prawi, pod czym się również podpisuję, jak również zwróciła mi uwagę na parę rzeczy, których sam nie zauważyłem (głównie Ignisa, który teoretycznie jako szambelan Noctisa powinien być politycznie obcykany, ale tak naprawdę nie jest; w tej kwestii Ignis to jest najwyżej szambOlanem).

Ja chcę dodać (co chyba nie zostało wspomniane w tym wątku), że gra cierpi na jakąś dziwną fobię co do miast: mamy Insomnię, Lestallum, Altissię, Tenebrae i Graleę, i defacto każde miasto zostaje w jakiś sposób zniszczone (Lestallum jest to trochę odmiennych przypadkiem, jednak i tak cierpi na atakami demonów). Zamiast miast mamy zajazdy. Teoretycznie jest Stare Lestallum, ale defacto to też jest zajazd, bo schemat tego "miasta" jest taki sam jak w większości zajazdów.

Zadania poboczne w części otwartej są tak do bólu nieoryginalne, nudne i powtarzalne (no może poza robieniem zdjęć), że odnosi się wrażenie, że niespecjalnie przykładano wagę do adekwatności zadań pobocznych do fabuły (tu w FFach wg mnie przoduje Lightning Returns, jeśli chodzi o gry single player; odczuwa się znacznie większe przywiązanie do świata, postaci i fabuły).

Kolejnym oskarżeniem jakie rzucam w stronę Piętnastki jest "drama dla dramy". Gra wprowadza mnóstwo postaci związanych z Noctem, które pojawiają się na pięć minut, a potem są zabijane i postaci lamentują jakie to jest straszne i okropne i trzeba jak najszybciej rozprawić się z imperium. Gra stara się wzbudzić w graczu jakieś smutne emocje, a jak dla mnie wzbudza niechęć do gry, jak i jej samej egzystencji. Samo zakończenie miało na mnie wpływ taki, że dziękowałem Kryształowi, że już ta kaszanka się skończyła. Z zakończenia jedyne co było dobre, to "Stand by Me", ale to by było na tyle.





Mówcie mi "Wikipedya." :P

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2018/07/23 20:50 #11564 przez Veldrim
Veldrim odpowiedział w temacie: Final Fantasy XV - wrażenia, opinie, spoilery
Piętnastka według moich obserwacji cierpi na tą samą chorobę co Metal Gear Solid V (i narazie mi się na to zanosi że Mass Effect Andromeda też). Czyli generalnie mamy serię dosyć liniowych gier mocno opartych na fabule, by następnie dostać sandboxa ze szczątkową fabułą oparta na kilku fajnych sztuczkach, dzięki którym nieźle się w to gra. Coś jakby nowe Uncharted przekształciłoby się w Just Cause. Gra się w to nie dla fabuły, tylko dla gameplayu i relaksu, niektórym to wystarczy, innym niekoniecznie.
Mi sie generalnie gra podobała, chociaż miała pecha, bo przed nią grałem w Xenoblade Chronicles, a po niej w Personę 5, gry dużo lepsze w każdym aspekcie, łącznie z muzyką, że o fabule nie wspomnę :P Bo o ile w piętnastce można się faktycznie zrelaksować jadąc samochodem i z lubianą muzyczką, to nie jest ten poziom błogości, gdy po kilku dniach przerwy w graniu w Personę 5 odpaliłem ją i zagrała ta muzyczka :P

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Kto jest online

Odwiedza nas 66 gości oraz 3 użytkowników.

  • Em
  • Noel Kreiss
  • Veldrim

Nowy poziom!

  • polki90 awansuje dziś na nowy poziom! (34)
  • Yume za 2 dni awansuje na nowy poziom! (33)