Forum

Nasze projekty

Recenzja Final Fantasy XIII

Więcej
2010/02/09 19:50 #4789 przez Robin
Użytkownik Robin stworzył temat: Recenzja Final Fantasy XIII
** To wątek dyskusji o artykule: Recenzja Final Fantasy XIII **

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/02/09 19:50 #4790 przez Ankh
Użytkownik Ankh odpisał na temat: Recenzja Final Fantasy XIII
No cóż, dokładniej chyba opisać się bez spoilerów nie dało :) tylko szkoda że w to nie mogę pograć i nie mam jak zweryfikować Twojej opinii...

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • audion
  • audion Avatar
  • Wylogowany
  • Cúchulainn
  • Cúchulainn
  • Jak ze mną rozmawiasz, to patrz mi prosto w oczy.
Więcej
2010/02/10 12:28 #4794 przez audion
Użytkownik audion odpisał na temat: Recenzja Final Fantasy XIII
Nie powinienem się wypowiadać skoro nie grałem i pewnie długo jeszcze nie zagram, ale odniosę się do tego co wyczytałem w recenzji.
Niestety DrewniaQ nie nastawił mnie optymistycznie. Pierwsza wada odnośnie liniowości wydaje się być jedną z największych. Owszem FF w przeważającej większości były liniowe (z wyjątkiem dwóch ostatnich), ale jakoś do ukazania się dziewiątki nie odczuwałem tego. Zawsze była gdzieś część mapy świata, gdzie można było sobie połazić, czy też zadanie, które można było wykonać w danym momencie, albo zostawić je sobie na później. Dziesiątka niestety zawiodła mnie totalnie. O ile za pierwszym razem grało się z językiem na wierzchu, to niestety każdy powrót do niej wywoływał mieszane uczucia i winą nie mogła być znana mi fabuła (która nomen omen była strasznie przewidywalna), gdyż ta zawsze jest na raz, a z niuansami może na dwa, później nie ma się czym podniecać. Zatem winą za ten stan rzeczy można obarczyć głównie liniowość gry i schematyczność walk. Gdy słyszę, że nawet dziesiątka oferowała większą wolność, niż trzynastka, to widzę w niej tytuł na jeden raz (no może dwa), bo później po prostu będzie wiało nudą. Szkoda, że DrewniaQ nie wspomniał, czy jest szansa w naszej wędrówce na pojawianie się niespodziewanych monsterków w stylu T-Reksa w lasach koło Balamb Garden, czy Red Dragona w okolicach sierocińca. Byłby wówczas choć mały element podnoszenia adrenaliny. Do tego padły jeszcze zarzuty pustego świata, czyli nudno i pusto, chyba gorzej być nie może :) . Nie będę się nawet czepiał braku sklepów, bo to szczegół.
Nie za bardzo rozumiem zarzut, że SG nas ograniczał. Akurat ten rozwój postaci dawał nam największą wolność ze wszystkich FF i gdyby nie animacje związane z przemieszczaniem się po siatce i odpalaniem kolejnych slotów, co powodowało, że to zajęcie było żmudne i nudne, to uznał bym ten system za najlepszy w całej serii. Mankamentem było produkowanie armii klonów, ale nie oszukujmy się, gdyby nie limity postaci w FF8, to po pakowaniu postaci wszelakimi bonusami, też mięliśmy postaci mające znamiona klonów.
Opis systemu walki strasznie przypomina mi wymieszanie FFX-2 i FFXII. Zmiana profesji w trakcie walki, to przecież rozwiązanie, które znamy właśnie z tego pierwszego. Tam także do różnych operacji pojawiał się pasek ATB różnej długości, czyli coś na podobieństwo tego o czym pisze DrewniaQ, tyle, że pasek nie był podzielony, co zaś przypomina rozwiązanie z Quckeningami w FFXII. Po prostu wymieszano te dwa patenty. Co do opisu przywołań Summonów, to według tego co kolega pisze przypomina mi to bardziej rozwiązanie z dwunastki niż dziesiątki, bo w dziesiątce Aeon był na polu walki do jej zakończenia, bądź zgonu, a czasowe przyzywanie było właśnie w dwunastce i do tego w odpowiednich warunkach kończyło się atakiem specjalnym. Czy system walki jest faktycznie dobry, muszę się sam przekonać, bo słyszałem już kilka różnych opinii na jego temat, od ciągłego, nudnego molestowania „X”, do jednego z lepszych systemów serii. Zobaczym uwidim.
Szkoda, że nie ma mowy na temat fabuły, bo o ile początkowo nikt jej nie krytykował, co dawało nadzieję na to, że będzie ona mocną strona gry, to po czasie pojawiły się opinie, iż nie do końca jest taka wspaniała.
Jeśli fabuła nie jest specjalna, to nawet najlepsze postaci nie będą mi w stanie zrekompensować niezaprzeczalnych niedostatków gry. To trochę tak jak jakby „Modę na sukces” obsadzić świetnymi aktorami i mówić, że teraz to ten serial zrobił się wspaniały.
Jeśli muzyka jest zrobiona podobnie do dwunastki, to narzekać nie będę, bo jak gdzieś kiedyś pisałem, najlepszy podkład, to taki którego „nie słychać”, a idealnie oddaje atmosferę chwili.
Niestety jest to kolejna recenzja, która zniechęca mnie do tego tytułu, a szkoda, bo mimo „krakania” miałem nadzieję, że nie będzie tak źle. Jedyne co mnie cieszy, to fakt, że jestem bardzo cierpliwym człekiem i zanim będę miał okazję zagrać, to w wyprzedaży będzie można kupić ten tytuł za równowartość kilograma kiełbasy zwyczajnej, a wówczas narzekanie byłoby przynajmniej nie na miejscu.

Co nas nie zabije, to nas udziwni.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/02/10 13:45 #4795 przez DrewniaQ
Użytkownik DrewniaQ odpisał na temat: Recenzja Final Fantasy XIII
Pragnę dodać jedynie, że recenzja powstała przeze mnie po ukończeniu jakiś 35 godzin gry. Wiem, być może się pospieszyłem z tą recenzją. Mogę za to wnieś parę sprostowań i odnieść się do wypowiedzi Audiona.

Liniowość rozgrywki jest przede wszystkim w Cocoon. Poza wątkiem fabularnym nie ma tam na prawdę za wiele do roboty. Gdy dotarłem do Gran Pulse sprawa miała się bardzo podobnie. Jednak gdy kręcę się po tych terenach już z dziesiątą godzinę dochodzę do wniosku, że im dalej tym lepiej. Liniowość albo nie jest już tak namacalna albo jest sprytnie zamaskowana.

Nie bardzo rozumiem o co Ci chodziło z tymi niespodziewanymi potworami. Tak jak w dwunastce, wszystkie potwory widać od razu wiec nie ma czegoś w stylu "BUM! super ultra trudny potwór" bo cały czas go widzisz wiec spodziewasz się jego ataku.

Odnośnie pustego świata. Az mi głupio w tym momencie bo nie jest aż tak tragicznie jak początkowo pisałem i myślałem. Zacznę od tego, że jestem typem co to zwraca uwagę na mnóstwo rzeczy, na które przeciętny gracz nie zwrócił uwagi. Jakoś tekstur, kolory teł itd. wiec dla niektórych moje zarzuty mogą być zupełnie bezzasadne gdy zobaczą grę na własne oczy. "Główny rynek" faktycznie jest nieco goły ale okazuje się, że im dalej w las tym więcej drzew. I to dosłownie. Jest dużo bardziej różnorodnie. Zarówno jeśli chodzi o faunę jak i florę. Lepiej zobrazują to filmiki:
(to jest tzw. "główny rynek")

(a tu jest ładnie przedstawiony system walki)

Porządnych filmików przedstawiających zakamarki Pulse nie mogłem znaleźć jednak zapewniam, że wygląda to o wiele lepiej niż początkowo myślałem i wam opisałem.

Odnośnie SG i CS. Opisałem to w ten sposób bo po prostu nie za bardzo przepadam za Sphere Gridem. Być może faktycznie ma on więcej swobody niż inne systemy rozwoju postaci (choć taki Junction był rozbudowany bardziej)ale po prostu zawsze mnie lekko drażnił. Tak czy owak, co do Crystalium System zdania nie zmieniam. Uproszczony Sphere Grid.

System walki jak już pisałem jest przecudny. W filmiku wyżej widać jego zastosowanie mimo języka japonskiego. Owszem są to naleciałości z X-2 i XII jednak sporo wzbogacone o dodatkowe elementy, nad którymi się po prostu w recenzji nie rozdrabniałem. Ja nie miałem odczucia wciskania Xa na okrągło. Z jednej strony byc może mam podejście bardziej fajnalowe niż masa casualowych graczy, która rzuciła się na świeże mięso, a może po prostu nie za bardzo umiem walczyć w tym systemie i dlatego nie uważam, że trzeba wciskać przyciski na pałę. Chociaż z drugiej strony po ponad 50 godzinach gry raczej nie mam sobie do zarzucenia tego, że nie umiem walczyć :P.

O fabule nie napisałem specjalnie co by nie spoilerować. Oczywistym jest, ze sprawa fabuły jest sprawą bardzo indywidualną. Jedni uważają, że FFVII fabularnie jest świetne, a FFVIII to gniot totalny, a na tym forum jest raczej odmienne zdanie. Ile ludzi tyle opinii na temat fabuły. Ja absolutnie nie narzekam. Nie doświadczyłem tandetnych, oczywistych momentów. W pierwszych 30 godzinach gry fabuła jest tak gęsta, że można by ją kroić. Motyw pogoni i ucieczki podkręca atmosferę, a do tego pozwala świetnie rozwinąć się bohaterom. Później fabuła lekko spuszcza z tonu ale nie wiem jak jest dalej bo zatrzymałem się na polowaniach na Gran Pulse. Na prawdę ciężko powiedzieć czy fabuła odbija się z powrotem w dobra stronę czy toczy w dół. Tego jeszcze nie wiem.

Dotarła do mnie też informacja, że wersja recenzencka(czyli taka, która mam ja) nie zaliczyła translacji wszystkich terminów. Optima Change w pełnym angielskim zostanie przetłumaczone na Paradigm Shift. Nazwy stylów walki też będą zmienione:
Attacker => Commando
Blaster => Revanger
Defender => Sentinel
Enhancer => Synergist
Healer => Medic
Jammer => Saboteur

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Pleiades
  • Pleiades Avatar
  • Wylogowany
  • Rubismok
  • Rubismok
  • Sorceress of Inner World
Więcej
2010/03/15 16:04 #4865 przez Pleiades
Użytkownik Pleiades odpisał na temat: Recenzja Final Fantasy XIII
Gram dopiero od kilku dni, za mną zaledwie 15 godzin gry, więc jestem n00b, ale muszę przyznać, że wsiąkłam w tę grę na amen. Wciąż nie ma się dosyć i chce się zobaczyć więcej, więcej, brnąć naprzód :)

Grafika okej, chociaż mroczno-krystaliczno-futurystyczne wąskie korytarze już mi się chyba nieco przejadły. Za to design postaci, detale uzbrojenia, ubiorów oraz tekstury potworków - miodzio :D
Z bohaterów wszyscy są sympatyczni, nawet Serah mnie tak nie drażni, jak myślałam, że będzie. Może dlatego, że w wersji eng ma całkiem racjonalny, dość poważny głos - odpowiedni do kogoś naznaczonego znakiem l'Cie, a nie do lolitkowatej kokietki. Jest co prawda filigranowa, anorektyczna wręcz i do Snowa jakoś nijak mi nie pasuje, ale de gustibus non est disputandum.
Z postaci najmniej do mnie przemawia póki co Hope. Jest taki zagubiony, zmieszany, doczepiony jakby na siłę. I jego motywacje są też nijakie; niby to idzie, aby dokopać Snowowi, nawrzucać mu, a później tego nie robi, bo brakuje mu czasu/śmiałości, albo jest zajęty, albo akurat przybywają wrogowie i nigdy nie może odezwać się słowem, choćby chciał, ale w scenariuszu kazano mu milczeć i tłamsić wszystko w sobie.
Biedny jest natomiast Snow ^^ Ciągle bity przez baby, w dodatku wszyscy obarczają go winą, sam ma zresztą poczucie, że musi wypełnić przeznaczenie. Skąd inąd przeuroczy z niego facet, w dodatku bosko piękny, dla mnie on nadal wygląda jak starszy odpowiednik Seifera i nigdy się tego wrażenia nie pozbędę O.O Jestem totalnie zakochana *_*
Zakochałam się też w Fang, bogowie, jaki ona ma świetny głos! :D

Co tam jeszcze mogę powiedzieć... Hmm, system walki prześwietny, to ciągłe przerzucanie ról w Paradigm Shift jest boskie, walki są dynamiczne, a jednak trzeba podejść do nich strategicznie.

Na Crystarium nie narzekam. Mnie się Sphere Grid bardzo podobał, Crystarium także. Czy uproszczony? Nie wiem.. Sprawę komplikuje różna odległość między kryształami, przez co różną ilosć CP kosztuje nas zdobycie kolejnych umiejętności. Żałuję jednak, że pomiędzy tymi odcinkami nie ma choćby cyferek, ile nam dana ścieżka CP zeżre, często łapię się na tym, że w połowie drogi do upragnionego kryształu kończy mi się CP i później muszę bić moby, aby więcej tych punktów zdobyć.
No i cierpię na chroniczny brak gotówki :( Skombinowanie Gil na podstawowe wydatki jest piekielnie trudne, lootu wypadającego z potworów jest jak na lekarstwo, czasami lepiej nawet go nie sprzedawać, bo za coś bronie też trzeba upgade'ować.. A tutaj by się chciało jeszcze zakupić jakieś błyskotki, nowe uzbrojenie, albo wydać trochę na antidotum, potiony, a kasy brak :/

Hmm, nie wiem, co jeszcze napisać, na razie zbyt wiele wrażeń, aby wszystko to ując w jednym poście :)

Sorceress Pleiades, Sorceress Knight, koty, 2 książątka i mała czarownica

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/03/15 17:32 #4866 przez Siriondel
Użytkownik Siriondel odpisał na temat: Recenzja Final Fantasy XIII
Długo oczekiwany powrót Final Fantasy :) Nareszcie jest i wgniata w ziemię zarówno tych, którzy z sagą do czynienia nie mieli jak i fajnalowy beton, który grę zna z filmików i narzekań "tych uber-fajnalowcuf, co to wszystkie ffy w małym palcu mają i oni mówią, że to szit". Jakość sama w sobie.

W całym zamieszaniu o liniowość gry, nie chodzi tyle o narrację, co eksplorację, co trzeba wyraźnie podkreślić, bo niektórzy zapominają. Narracja nie różni się za bardzo od poprzednich odsłon. Eksploracji brakuje i jest to wada. Co najmniej dziwna konstrukcja gry, a gdyby się zastanowić, bieganie po Cocoon można zupełnie wyeliminować, a zostawić cut-scenki i walki. To zakrawa wręcz na sztuczne wydłużanie gry. Podziwianie widoków? Cóż, może otoczenie jest ciekawe i ma swój klimat, ale nie oszukujmy się - nie jest to coś, czego nie widzieliśmy gdzieś wcześniej, a do tego grafika nie zwala z nóg.
W drugiej części już jest inaczej, wreszcie gracz dostaje upragnioną swobodę, można pogrindować w fajnalowym stylu, można pozwiedzać zakamarki Gran Pulse, dowolnie zmieniać skład drużyny, zbierać skarby, wykonywać sidequesty, a jest co robić, 64 hunty (polowania na unikalne stwory niczym w XII, choć nieco uproszczone) czekają na odważnych, a wraz z nimi unikalne przedmioty :) To jest to, na co się czeka, szkoda tylko, że aż 30 godzin. Choć z drugiej strony, fabuła nie jest zła, trzyma poziom całej sagi, choć leksykon jest przydatny, bo można się pogubić w pojęciach. Nie opisuję tu szczegółów, bo grozi to spoilerami. Nie ma się jednak czego obawiać, zapewniam.

Cut-scenki i walki. Tak, dwa najmocniejsze elementy odsłony. Pięknie wyreżyserowane przerywniki, jakich nie widziałem jak dotąd nigdzie. Równie dynamiczne, co starcia z przeciwnikami, widowiskowe i efektowne, oparte o mistrzowski system, łatwy do przyswojenia i rozbudowany. Animacja zrywa czapki z głów i tyle. Powrót do ATB wyszedł grze zdecydowanie na dobre. Niestety, wszystko nabiera rozpędu dopiero po czasie, bo nowe elementy poznajemy bardzo wolno. Przez 25 godzin wystarczy kliknąć X, by wybrać Auto-Battle, choć to generalnie zależy od roli. Sterując Commando można w sumie klepać Auto-Attack cały czas, ale taki Synergist wymaga więcej myślenia, by wrzucić tylko te buffy, które są potrzebne, zaś supporter sterowany przez konsolę rzuca buffy wg schematu, czasem te, które są mniej potrzebne. Trzeba mieć szybkie palce i szybko myśleć, bo akcja nie zatrzymuje się nawet na moment. Ale przy ręcznej walce tego klikania jest czasem trochę za dużo.

Rozwój postaci jest całkiem dobry, w odróżnieniu od słabego LB z XII i kompletnie beznadziejnego SG z X. Łatwo jest rozwijać postacie tak jak chcemy, wg ról, nawet jeśli kryształy są połączone w linię, a nie siatkę, zaś to, co daje temu systemowi przewagę to fakt, że przez znaczą część gry nawet postacie o tej samej roli nie mają dostępu do identycznych skilli, co zmusza nas do wyboru oraz Paradigm System, który eliminuje największą wadę SG - co z tego, że wszystko wymaksowane, jak w walce i tak pełnimy konkretną rolę i sytuacja "wszyscy od wszystkiego" nigdy nie wystąpi. Plus. Zaś rozwój ekwipunku dość klasyczny i uproszczony. Spełnia jednak swoje zadanie w kontekście bazy rozgrywki. Dlatego też plus.

Osobowość bohaterów zarysowana mocniej, niż w XII, słabiej, niż w VIII, ale postacie ogólnie są dość ciekawe, mają swoją historię, swoje różnice i można znaleźć faworyta :) Polubiłem kobiecy skład (Light rzeczywiście jest Cloudem w formie kobiety z różowymi włosami, ale co tam :P) i Sazha, zaś Snow i Hope to tandetne pustaki, na których nie mogę patrzeć. Właśnie - tandeta. Wraca mój koszmar z FFX - te patetyczne, tandetne monologi, w których przewija się pięć słów na krzyż. Nie wylewa się to jak w części dziesiątej, ale jednak jest. Można się znudzić.

Oprawa nie powala. Jest dobra, ale nic więcej. Świetna muzyka, ale nie zapada w pamięć, bo bieganie zaczyna nudzić, zaś w walce dzieje się za dużo, by można było jeszcze myśleć o muzyce. Doskonały motyw przewodni japońskiej wersji, zachodniej już nie za bardzo. Grafika wygląda na ładną, ale pośród cudownych widoków i pięknych postaci dostrzegamy z czasem sterylność i WIELKIE tekstury niskiej rozdzielczości. To nie jest zagranie godne obecnej generacji. Shame.

Oczywiście to nie wszystko, mamy wiele innych elementów, a by je poznać, trzeba zagrać. Uważam, że Square nie poddało się presji i wyszło z tej próby na tarczy. Nie jest to gra dla każdego z pewnością, ale tym, którym się spodoba zapewni mnóstwo frajdy. U mnie w rankingu FF trzecie miejsce, po VIII i XII. Fuzja z Enix wyszła sadze FF na dobre. Dwa genialne "fajnale" - czekam na kolejne wobec tego, Versus, Agito i pewnie XIII-2, bo XIII sukces ma murowany.

Now We Fight!
- Gilgamesh, Final Fantasy XII

INWAZJA PORYWACZY CIA

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Pleiades
  • Pleiades Avatar
  • Wylogowany
  • Rubismok
  • Rubismok
  • Sorceress of Inner World
Więcej
2010/03/15 18:06 #4867 przez Pleiades
Użytkownik Pleiades odpisał na temat: Recenzja Final Fantasy XIII
Heh, widać teraz, jak każdy inaczej odbiera daną grę i jak różnimy się poglądami co do niektórych sprawa :)
Dla mnie SG z X był niezły, LB z XII o wiele gorszy, bo tworzyło się same klony bez zróżnicowania umiejętności postaci. Crystarium pod tym względem wyglada obiecująco i wygląda jak jeszcze bardziej ukierunkowana na podział ról wersja SG.
Z tym mashowaniem X-a i Auto-battle przez 20 godzin, to bym nie przesadzała - może przez jakieś pierwsze 2 godziny gry wystarczy klepać X-a, ale później już trzeba się nieco zastanowić, chociażby przy jednym z pierwszych bossów, który ma destrukcyjne ataki i bez przełączenia Snowa na Sentinela niewiele wskóramy... A później jest jeszcze lepiej, chociażby Dreadnought, Odin...
Faktycznie, dialogi mocno patetyczne, czasami na pograniczu kiczowatej paplaniny, ale przynajmniej rozgrywkę nam urozmaicają te zgrzyty pomiędzy Lightning i Snowem.
Od Snowa wara, bo będę Fire Strikiem rzucać we wszystkich antyfanów :E :E :angry: Strzeżcie się gniewu czarownicy :P

Muzyka fajna, na kilka wątków zwróciłam uwagę, chociaż ten podczas walk nigdy mi się nie podobał i byłam na niego uczulona już podczas oglądania trailerów. A teraz muszę go słuchać średnio raz na dwie minuty. Grr... :E
Musze się bliżej przyjrzeć teksturom i oprawie wizualnej w ogóle. Na razie głównie podziwiałam widoki i wygląd potworków/postaci. Nie mam niestety dobrego tv, więc sporo tracę, widząc wszystko rozmazane na małym kineskopie..

Sorceress Pleiades, Sorceress Knight, koty, 2 książątka i mała czarownica

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/03/15 18:54 #4868 przez Siriondel
Użytkownik Siriondel odpisał na temat: Recenzja Final Fantasy XIII
Pleiades napisała:

Dla mnie SG z X był niezły, LB z XII o wiele gorszy, bo tworzyło się same klony bez zróżnicowania umiejętności postaci.

Czy SG nie tworzyło takich samych klonów? Tworzyło. Wolałem LB, bo mimo takich samych skilli dla każdego, walka była bardziej wymagająca i system nie pozwalał na załatwienie każdego jednym kliknięciem, jak w X. Tam zdobyte umiejętności miały ogromne znaczenie, w X zerowe, poza kilkoma walkami - Nemesisem i dwoma Dark Aeonami.

Crystarium pod tym względem wyglada obiecująco i wygląda jak jeszcze bardziej ukierunkowana na podział ról wersja SG.

Coś w tym jest, prawda. Ale jednak podział na role sprawia, że ta cała "Krystogeneza" (oł szit, kto wymyślił taką nazwę?!) gniecie SG. Ról odblokowanych w momencie ich uwolnienia nie opłaca się rozwijać (chyba że po trofea), bo koszt CP dla małych bonusów jest chory. Chodzi o to, że nie jestem grinderem, bo grinderom będzie wszystko jedno. Ale tutaj znów działa Paradigm System. Podobnie zaś do SG (i równie wkurzające) jest uwalnianie rozwoju wraz z postępem fabuły. Wiem, że ma to sens, ale czuję się taki sztucznie ograniczany.

Z tym mashowaniem X-a i Auto-battle przez 20 godzin, to bym nie przesadzała - może przez jakieś pierwsze 2 godziny gry wystarczy klepać X-a, ale później już trzeba się nieco zastanowić

Nie stwierdziłem. Mashowałem X przez niemal całe Cocoon i potem także, a to 2 godziny nie są. Po prostu Auto-Battle sam dobiera dobre opcje. Dam taki przykład. Mam mój ulubiony Paradigm Bully - Commando, Synergist, Saboteur. Liderem jest Commando i opcje dla Auto-Attack to same ataki fizyczne. Saboteur zakłada DeShell i wszystkie opcje Auto-Attack zmieniają się na czary. Nie muszę nic z tym robić. Chmara słabeuszy? Proszę bardzo, Auto-Battle ustawia Blitz i pozamiatane. Nie mówię, że tak można bez przerwy. Ale w większości.

chociażby przy jednym z pierwszych bossów, który ma destrukcyjne ataki i bez przełączenia Snowa na Sentinela niewiele wskóramy...

Możesz przypomnieć? Bo Sentinela to ja użyłem tylko trzy razy, z czego jeden to był tutorial, a drugi, to walka Snowem solo. Dalej szło klepanie X :P

A później jest jeszcze lepiej, chociażby Dreadnought, Odin...

To chyba kwestia umiejętności gracza, bo Ci bossowie są IMO łatwiutcy i klepanie X do Staggera działało bez zarzutu (u Odina także klepanie go do Gestalta, z przerwami na heal). Naprawdę, mało walk w grze sprawia problem, opowieści o poziomie trudności są wyssane z palca.

Od Snowa wara, bo będę Fire Strikiem rzucać we wszystkich antyfanów :E :E :angry: Strzeżcie się gniewu czarownicy

Bueeee, Snow jest tandetny, Snow jest tandetny ;P Lubisz Snowa, Plei? Okej, w porządku, rozumiem, ale ja nie - na serio, to jak dla mnie po prostu przez kawał gry chromoli o pierdołach, w kółko gada to samo, naiwniak, że hej, a głąb jeszcze większy. Tykam go tylko, gdy muszę :P

Musze się bliżej przyjrzeć teksturom i oprawie wizualnej w ogóle. Na razie głównie podziwiałam widoki i wygląd potworków/postaci. Nie mam niestety dobrego tv, więc sporo tracę, widząc wszystko rozmazane na małym kineskopie..

Uuuu, rzeczywiście, Chlebak pokazuje co potrafi dopiero w HD, bez tego ciężko ocenić oprawę wizualną. Nie mogę powiedzieć więcej, nigdy nie widziałem żadnej gry na PS3 w SD. Więc istotnie tracisz, ale bez przesady, jakby nie było, nie o grafikę w grach chodzi, a już na pewno nie w Final Fantasy :) Nie ona czyniła tę serię tak piękną i tak magiczną.

Now We Fight!
- Gilgamesh, Final Fantasy XII

INWAZJA PORYWACZY CIA

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2010/03/15 20:47 #4869 przez DrewniaQ
Użytkownik DrewniaQ odpisał na temat: Recenzja Final Fantasy XIII
Ulala, rozpisaliśta się, nie powiem. Gry nie ukończyłem, ok. 80 godzin na liczniku ale zdaje się, że nie wytrzymam aż będę mieć swoją grę i przejdę ją już teraz. No ale po kolei o waszych opiniach/zarzutach:

Grafika okej, chociaż mroczno-krystaliczno-futurystyczne wąskie korytarze już mi się chyba nieco przejadły.

To oferuje nam gra przez niemal 30 godzin gry. Fabuła nadgania szybkim tempem ale jednak faktycznie, Mało urozmaiceń wizualnych. W Pulse jest lepiej.

Z postaci najmniej do mnie przemawia póki co Hope.

Do mnie również. Mam wrażenie, że dodany został nieco na siłę. Ale totalnie psów na nim nie wieszam. W tej części jest zadziwiająco dużo dobrych postaci. Do Snowa nic nie mam. Rozbraja mnie za to Sahz, na każdym kroku. Z resztą jego wątek udziału w fabule też mnie urzekł. A urocza Vanille jest moją ulubienicą.

W całym zamieszaniu o liniowość gry, nie chodzi tyle o narrację, co eksplorację, co trzeba wyraźnie podkreślić, bo niektórzy zapominają.

Ależ oczywiście. Fabularnie fajnale zawsze były liniowe. Nigdy nie mieliśmy do czynienia z wyborem, który w jakimkolwiek stopniu zmieniałby wydarzenia fabularne. Sama rozgrywka, bez najmniejszej eksploracji (w Cocoon) aż boli. Przecież to gra się jak niemal w jakiegoś Crasha Bandicoota! Później jest Gran Pulse i tam gra odbija się od dna. Jest mnóstwo do roboty. I co najważniejsze, gra się nie nudzi.

Odnośnie cut-scenek. Nie oszukujmy się. W obecnej generacji wszystkie powinny być generowane z silnika graficznego gry. Tutaj mamy natomiast i takie filmiki silnikowe jak i typowe filmy, które moim zdaniem były domeną gier z PSXa.

Co do rozwoju postaci to powtarzać się nie będę. Uproszczenia i ograniczenia bolą. Ale istotnie, nie jest tragicznie.

Osobowość bohaterów zarysowana mocniej, niż w XII

No sorry, o to naprawdę nie trudno. Już FFII miało bardziej charakterystyczne i charyzmatyczne postacie. Wiadomo, do psychologicznej ósemki nie ma co porównywać. Wszechobecna "casualowość" gier wymusza nieco płytsze podejście do tematu niż te kilka lat temu.

System walki jak już wszyscy napisaliśmy jest małym mistrzostwem świata. Jednak tez jestem zdania, że wszystkie jego niuanse odkrywają się zbyt powoli (kolejny przejaw casuali, by gra nie była za trudna i prowadziła za rączkę każdego kto choć trochę nie nadąża). Na pewno nie czułem naciskania ciągłego iksa. Nie grałem na Auto-Battle, grałem po swojemu co utrudniało rozgrywkę bo karany byłem za swoje błędy i dawało też dużo więcej frajdy. Genialny system ról w drużynie przywołujący oldskoolowe FFV, a z drugiej strony praktyczność w ich zmianie rodem z X-2.

Nie stwierdziłem. Mashowałem X przez niemal całe Cocoon i potem także, a to 2 godziny nie są. Po prostu Auto-Battle sam dobiera dobre opcje. Dam taki przykład. Mam mój ulubiony Paradigm Bully - Commando, Synergist, Saboteur. Liderem jest Commando i opcje dla Auto-Attack to same ataki fizyczne. Saboteur zakłada DeShell i wszystkie opcje Auto-Attack zmieniają się na czary. Nie muszę nic z tym robić. Chmara słabeuszy? Proszę bardzo, Auto-Battle ustawia Blitz i pozamiatane. Nie mówię, że tak można bez przerwy. Ale w większości.

Bla, bla , bla. Strasznie nie lubię takiego czysto technicznego ględzenia o mechanice gry. Też uważam, że walki były za łatwe. Wszystko obraca się głównie wokół paska Break. Nabijesz brejka atakami fizycznymi, mieszając to magia i statusami, a każdy jest Twój. Dodasz do tego jakiegoś Eidolona i miliony HP wrogów przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.

Również uważam, że tym fajnalem SE wyszło zwycięsko. Jednak prawdę mówiąc to cała kampania reklamowa wokół tej części zrobiła większej krzywdy niż pożytku. Zostały złożone obietnice, które w konsekwencji nie zostały spełnione. Gra miała być istnym arcydziełem, w którym miało być wszystko. W praniu jednak braki wychodzą. Ale jednak mimo mojego początkowego narzekania gra sporo zyskała w moich oczach. Można zatem odjąć minusa od mojej oceny z recenzji. Jednak daleki jestem od umieszczania tej części w topliście fajnali. Jest jeszcze zbyt świeży, nie oswoiłem się z nim dostatecznie by umieszczać go wśród gier, które znam na pamięć.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Pleiades
  • Pleiades Avatar
  • Wylogowany
  • Rubismok
  • Rubismok
  • Sorceress of Inner World
Więcej
2010/03/15 20:55 #4870 przez Pleiades
Użytkownik Pleiades odpisał na temat: Recenzja Final Fantasy XIII
Siriondel napisał:

Pleiades napisała:

Dla mnie SG z X był niezły, LB z XII o wiele gorszy, bo tworzyło się same klony bez zróżnicowania umiejętności postaci.

Czy SG nie tworzyło takich samych klonów? Tworzyło.


Ale weź pod uwagę, że każdy zaczynał swoją drogę w innym miejscu SG i szedłeś każdą postacią inną ścieżką. Gra sugerowała ustawieniem postaci, żeby np. z Lulu zrobić black mage'a, z Yuny white mage'a, z Tidusa attackera, w sumie tylko na Kimahriego pomysłu nie było, bo nie miał "własnej" ścieżki. Z tego też powodu - różnego ukierunkowywania postaci - nigdy nie miałam w FFX armii klonów.
Owszem, jak grałeś odpowiednio długo, to mogłeś zdobyc tyle SP, żeby każdym każdą pozycję na SG zdobyć - tylko po co? GRindowanie w tej rze i spędzanie na walkach z mobami zbędnego czasu mnie nie bawiło, doszłam np. Lulu do Ultimy i nie widziałam potrzeby, aby jej uczyć jakichś Power breaków, Armor Breaków, od czego miałam inne postacie. No i do wszystkiego nieodzowna rola summonerki, w której to roli Yuny nikt nie zastąpił.
FFXII i LB już takiego podziału ról nie sugerował. Nigdy nie wiedziałam, czy lepiej zrobić łucznika z Fran, Penelo czy Balthiera, a na końcu okazywało się, że i tak wsio równo, bo LB zapełniało się kratka po kratce właściwie wszystkim od tego samego miejsca poczatkowego.

Wolałem LB, bo mimo takich samych skilli dla każdego, walka była bardziej wymagająca


A, to inna sprawa. Faktycznie, walki w XII były trudne, chociaż bardziej zwaliłabym to na kark real-time i rezygnacji z turowości, niż szukała przyczyn w systemie gry.

i system nie pozwalał na załatwienie każdego jednym kliknięciem, jak w X. Tam zdobyte umiejętności miały ogromne znaczenie, w X zerowe, poza kilkoma walkami - Nemesisem i dwoma Dark Aeonami.


Eej, no bez przesady... X był łatwy, nie powiem, ale walki bardzo mi się podobały przez absolutnie spokojną i wyważoną strategię, z którą się do nich podchodziło. Nigdy bym nie wygrała w X, gdybym bezwiednie klikała bez pomyślunku. Wiem, że ja nie jestem dobra w tych grach, wręcz słaba, kiedyś mi szczęka opadła jak na YT zobaczyłam gościa zadającego każdą postacią 99999 obrażeń, ale naprawdę, fajnie się grało, kiedy np. można było wroga uśpić, czy zatruć, a później strategicznie go wykończyć.

Coś w tym jest, prawda. Ale jednak podział na role sprawia, że ta cała "Krystogeneza" (oł szit, kto wymyślił taką nazwę?!) gniecie SG. Ról odblokowanych w momencie ich uwolnienia nie opłaca się rozwijać (chyba że po trofea)


Blah, ja tam gardzę trofeami, nie wiem po co to to w ogóle jest... Dla mnie to najgłupsza opcja w PS3..

bo koszt CP dla małych bonusów jest chory.


To w co inwestować CP, żeby rozwijać postacie? Ja tam ładuję, w każdy zakamarek typu str+3, magic+5, hp+10, etc, zawsze coś.. Oczywiście ciągle mi tych CP brakuje, ale od czego są moby... ;)

Chodzi o to, że nie jestem grinderem, bo grinderom będzie wszystko jedno.


Też nie lubię grindowania... Tobie się XII podobała? Mnie tak, ale ciągła potrzeba expienia na mobach mnie wkurzała...

Ale tutaj znów działa Paradigm System. Podobnie zaś do SG (i równie wkurzające) jest uwalnianie rozwoju wraz z postępem fabuły. Wiem, że ma to sens, ale czuję się taki sztucznie ograniczany.


A to trochę racja. W pierwszych kilku godzinach nie miałam na co CP zużywać, bo wszystko miałam wyuczone, a nowych zdolności gra mi jeszcze wtedy nie odblokowała.

Nie stwierdziłem. Mashowałem X przez niemal całe Cocoon i potem także, a to 2 godziny nie są. Po prostu Auto-Battle sam dobiera dobre opcje.


To w takim razie jesteś po prostu lepszy ode mnie, że dla Ciebie to przychodzi tak łatwo i wystarczy Ci mashowanie. Ja jestem niestety n00b i zdarzyło mi się zginąć na zwykłych mobach, zwłaszcza jak atakowało mnie kilka - dla mnie powstawał chaos na ekranie, trudno było podjąć dobrą decyzję o ustawieniu Paradigm, etc.

Dam taki przykład. Mam mój ulubiony Paradigm Bully - Commando, Synergist, Saboteur. Liderem jest Commando i opcje dla Auto-Attack to same ataki fizyczne. Saboteur zakłada DeShell i wszystkie opcje Auto-Attack zmieniają się na czary. Nie muszę nic z tym robić. Chmara słabeuszy? Proszę bardzo, Auto-Battle ustawia Blitz i pozamiatane. Nie mówię, że tak można bez przerwy. Ale w większości.


To ja może skorzystam z Twoich przykładów i też tak spróbuję robić. Zobaczymy, co mi wyjdzie ;) Bo przy takich np. Behemotach, to żeby je doprowadzić do Stagger to shiftuję tymi Paradigmami chyba z 5 razy :) LOL

chociażby przy jednym z pierwszych bossów, który ma destrukcyjne ataki i bez przełączenia Snowa na Sentinela niewiele wskóramy...

Możesz przypomnieć? Bo Sentinela to ja użyłem tylko trzy razy, z czego jeden to był tutorial, a drugi, to walka Snowem solo. Dalej szło klepanie X :P


Kurczę, no, sama mam sklerozę i nie pamiętam dokładnie która to walka, ale chyba boss przed Shiva Sisters...

A później jest jeszcze lepiej, chociażby Dreadnought, Odin...

To chyba kwestia umiejętności gracza, bo Ci bossowie są IMO łatwiutcy i klepanie X do Staggera działało bez zarzutu (u Odina także klepanie go do Gestalta, z przerwami na heal).


Dreadnought trochę mi przyłożył, nie dopilnowałam paska HP lidera i musiałam walkę powtarzać... MImo wszystko było tam trochę kombinowania i przerzucania się pomiędzy ustawieniami Paradigm. Odin stosunkowo łatwy, ale potionów mi wtedy nieco zeszło ;)

Naprawdę, mało walk w grze sprawia problem, opowieści o poziomie trudności są wyssane z palca.


Sama nie wiem.. Dla mnie to dość trudne walki, tak jak i w kość dały mi niektóre moby i hunty w FFXII. Dla mnie łatwo się walczyło w FF8, FFX... Na razie trzynastka jest dla mnie pewnym wyzwaniem.

Bueeee, Snow jest tandetny, Snow jest tandetny ;P Lubisz Snowa, Plei?


Lubię i grr... już w Twoją stronę leci Fire Strike :E Ale dobra, przyzwyczaiłam się do krytyki, mojego kochanego Seifera też nikt nie lubi ;_; I żyję z tym... :P

Okej, w porządku, rozumiem, ale ja nie - na serio, to jak dla mnie po prostu przez kawał gry chromoli o pierdołach, w kółko gada to samo, naiwniak, że hej, a głąb jeszcze większy.


Ma dobre serducho, potrafi kochać, dzielnie walczy, ryzykując życie.. Co Ty od niego chcesz...? :P Wszyscy na nim wieszają psy, Lightning i Fang biją po papie, Hope na niego wrzeszczy, no dajcie chłopakowi żyć...@_@

Uuuu, rzeczywiście, Chlebak pokazuje co potrafi dopiero w HD, bez tego ciężko ocenić oprawę wizualną. Nie mogę powiedzieć więcej, nigdy nie widziałem żadnej gry na PS3 w SD.



Szit, czas sobie sprawić telewizor LCD... Będę teraz jęczała mężowi nad głową, że ja chcęęęę widzieć porządnie moją ukochaną gręęę :D :D

Więc istotnie tracisz, ale bez przesady, jakby nie było, nie o grafikę w grach chodzi, a już na pewno nie w Final Fantasy :) Nie ona czyniła tę serię tak piękną i tak magiczną.


Niby racja :) Ale miło podziwiać coś w pełnej okazałości, jak już ładne jest :) Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś zobaczę Fang na 50-calowym LCDku <3

Dobra, ja tu gadu gadu, a gra na mnie czeka :P

Sorceress Pleiades, Sorceress Knight, koty, 2 książątka i mała czarownica

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Donacja Discord

Kto jest online

Odwiedza nas 163 gości oraz 0 użytkowników.

Nowy poziom!

  • polki90 za 2 dni awansuje na nowy poziom! (35)
  • Yume za 4 dni awansuje na nowy poziom! (34)