Forum

Nasze projekty

TOP 10 gier z serii Tales of...

Więcej
2018/12/15 19:14 #11643 przez sarenka
sarenka stworzył temat: TOP 10 gier z serii Tales of...


Tak, jak w temacie. Można się podpiąć ze swoimi typami oraz krótkim wyjaśnieniem, dlaczego te, a nie inne gry serii (oczywiście, mothershipy), do czego WAS GORĄCO ZACHĘCAM, lenie! Na przestrzeni wieków (gram w Talesy od prawie 20 lat) moja ocena poszczególnych tytułów potrafiła się zmieniać - niektóre gry doceniłem dopiero po kilku latach - a niektóre zaskarbiły sobie moje serce od razu. Od razu na wstępie dodam – tak, Abyss nie ma na liście i to nie jest pomyłka. Nie skończyłem tego Talesa, nie zagrało między nami. Wiem, że przez wielu fanów jest wynoszony do rangi „ambasadora” serii – dla mnie, niekoniecznie. Wróćmy do mojego top 10 gier z jednej z moich ulubionych serii jRPG

Moje Talesowe TOP 10 otwiera:

Tales of Rebirth (PS2/PSP/emulator)

Za co? Nie, nie za fabułę – gdyby ta, była napisana lepiej – Rebirth stałoby na tej liście dużo wyżej. Cóż, historia jest trochę „cheesy”, powiedziałbym na podobnie przeciętnym poziomie, co FFXIII. Porównanie – nieprzypadkowe. Jednak to, co ma Rebirth, a nie ma XIII i żaden inny Tales, to główny protagonista, Veigue. Dziesiąte miejsce, to zasługa bohaterów. Koniec, kropka.


9. Tales of Destiny (PSX/PS2/Dreamcast/emulator)

Pierwszy Tales, w jakiego grałem, pamiętam też jedną z moich pierwszych znajomości internetowych, właśnie dzięki tej grze (Glenn, gdziekolwiek jesteś, pozdrawiam). Mój angielski w końcówce lat 90tych był raczej na niskim poziomie, więc grając, posiłkowałem się…słownikiem. Z grą mam wiele miłych wspomnień, w dużej mierze znalazła się ona tutaj poprzez sentyment. Jeden z pierwszych action RPG, w jakie miałem przyjemność grać, oraz dwójka protagonistów (Stahn i Rutee), których wspominam z łezką w oku. Dzisiejsza młodzież raczej nie sięgnie po ten tytuł, bo „grafika trąci myszką”. Cóż, nie wiedzą, co tracą, ja przekonywać nikogo nie zamierzam.

8. Tales of Innocence R (PS Vita)

KOCHAM TĘ GRĘ BEZGRANICZNIE. Jednak pomimo mojego fizia na jej punkcie, znam też jej minusy, z których największym jest brak oficjalnej lokalizacji. Dla mnie nie jest to specjalnie problemem, ale dziwnie byłoby umieścić tę grę w top 3, gdzie większość nie miałaby o niej zielonego pojęcia. Nie jest to też Tales z jakimś rozbudowanym systemem walk, czy oryginalną muzyką. Ta, nawiasem mówiąc, zawładnęła mną. Koniec, kropka. Idealny tytuł na handheldy, z racji bardzo szybkiej rozgrywki (walki). Remake, poza oczywistą „polerką” graficzną, dostał też remiksy/nowe wersje utworów, które są booooskieeeee…za co jeszcze tak bardzo sobie cenię Innocence R? Za plot, który jest taki…nietalesowy, oraz za głównych bohaterów. Goddamn, Iria (czy tam Illia) jest czadowa! Ruca również wybija się, ponad standardy japońskich protagonistów. Czy polecam? Bez japońskiego nie, ale gorąco polecam wysyłanie petycji do Namco. To jest po prostu skandal, że ten mothership nie ukazał się oficjalnie poza Japonią. Jedna z najlepszych gier na Vitę.


7. Tales of Graces f (PS3/emulator)


Taaaaa, złapali się za głowy z niedowierzaniem balambowi Talesowcy. Ale jak to, to jest przecież disGRACE! Nie dla mnie. To jeden z niewielu przykładów, gdzie słaba fabuła w jrpgu nie przeszkodziła mi w dobrej zabawie. Ze względu NA NAJLEPSZY SYSTEM WALK W HISTORII SERII TALES OF oraz jeden z NAJLEPSZYCH W HISTORII JRPG. Damn, ile ja miałem radochy – twórcy próbowali to odtworzyć w późniejszych odsłonach, niestety, nigdy nie wyszło im to tak dobrze, jak tutaj. System jest płynny, kombosy responsywne, mnogość opcji, artów, skilli – wymagający przeciwnicy – tutaj na najwyższych poziomach trudności można było już wysilić szare komórki. Tak, wiem, historia Graces to chyba najgorszy plot z wszystkich mothershipów, cały wątek Richarda i power of friendship przyprawia o mdłości, Cheria działa na nerwy, jak komary w letnią noc nad mazurskim Kisajnem, ale nikt mi nie powie, że walki nie były mocną stroną tego Talesa. No i mamy jeszcze na otarcie łez (po miałkiej opowieści) rewelacyjną Pascal, która urozmaicała ciachanie hord potwórów boskimi skitami, gdzie potrafiła emanować brakiem wyczucia i zrozumienia. Muzyka – Sakuraba miał tu ewidentnie zjazd kreatywnej twórczości i tak, jak kilka utworów zasługuje na uwagę, tak soundtrack jako całość uważam za jeden z najsłabszych w serii. Pascal ujeżdżająca Asbela jako jej finalne Hi-Ougi, to wiśnia na torcie :D

6. Tales of Symphonia (PS2/Gamecube/PS3/PC Steam)

KLASYK. Dla niezaznajomionych z serią: Symphonia dla Talesów jest tym, czym jest Final Fantasy VII dla serii FF. Chyba najbardziej znana odsłona i pierwsza, która otworzyła się szeroko na świat (szeroko, mam na myśli wersje dla wszystkich regionów oraz brak wyłączności na jedną platformę). Gra, która dla wielu zmieniła postrzeganie świata – ja bym tak daleko nie wybiegał, choć na pewno jest to dla mnie Tales dość wyjątkowy. Podejmowanie problematyki rasizmu w japońskich RPG to rzadki temat i byłem zdziwiony, widząc obozy koncentracyjne w grze, która jest przecież tak kolorowa (na pierwszy rzut oka). Co dobrego mamy w tej odsłonie? Motyw wędrówki, poświęcenie – takie klisze objechane w dzisiejszych czasach, ale kiedyś nie zważało się na takie banały. Ciekawa historia, z niekoniecznie ciekawymi głównymi bohaterami. Przy Symphonii zawsze miałem dylemat – lubię ten tytuł, lecz Colette i Lloyd działali mi na nerwy od zawsze. Na szczęście, jest jeszcze reszta grupy, która ciągnęła mnie do tej gry: Genis, moja ukochana Raine i Sheena, córcia Presea i nadworny playboy serii – Zelos. Wspomnienia, dużo wspomnień…to Tales, którego przechodziłem najwięcej razy (powyżej 10). System walk może być trochę koślawy, ale to on utorował drogę do tego, co mamy dzisiaj. Z respektem do Symphonii proszę!


5. Tales of Hearts R (PS Vita, wyłącznie wersja japońska!)

Ksiązkowy przykład na to, jak maszynowe tłumaczenie gry, może zepsuć całą zabawę. Czy i w jakiej części maszynowe – tego pewnie nigdy się nie dowiemy, ale to, jak drastycznie została zmieniona cała historia i odbiór głównych bohaterów, nie są dziełem przypadku, ani dobrej woli. W oryginale – uwielbiałem głównych bohaterów. Kohaku jest jedną z moich ulubionych żeńskich protagonistów w jrpgach ever, a w wersji po przetłumaczeniu, zrobiono z niej rozpieszczoną gówniarę. To samo, w przypadku jej brata oraz głównego protagonisty męskiego. Zdecydowano też o zmianie części imion, co jest zupełnie niezrozumiałe i psuje immersję z gry. Wielka szkoda, że tę grę tłumaczenie tak mocno zepsuło. Naprawdę dobrze przedstawione relacje i uczucia (jak na japońskie standardy), również motyw wędrówki, ale zgoła inny niż ten w Symphonii, oraz płynny i szybki system walk. Aha, muzyka. Nie wiem czemu, ale do obydwu gier z Vity (Innocence R i Hearts R) mam bardzo dziwny sentyment: wiem, że muzyka jest w nich dobra, ale nie jakaś wybitna, mimo to, cały czas, po latach wracam do niej i mam w telefonie utwory, które są regularnymi bywalcami mojej codziennej playlisty. Na plus? Główni bohaterowie (w szczególności moja ukochana Kohaku!), ich rozwój i relacje, oraz muzyka i system walk (bardziej rozbudowany niż miało to miejsce w Innocence). Na minus? TŁUMACZENIE NA POZIOMIE NISA. Jeśli nie wiecie o czym mówię, wygoglujcie sobie „Nisa, YS VIII translation). Tymczasem, zapraszam na muzyczkę :) aaaach, tak…świetny Tales, wracają wspomnienia podczas słuchania.


4. Tales of Phantasia (SNES/PSX/GBA/PSP/emulator)

Baczność! Na lewo paaatrz! Ojciec wszystkich Talesów pojawił się na sali! Spocznij! Od Phantasii wszystko się zaczęło i nawet pomimo rozłamu w teamie, który skutkował odejściem kilku pracowników, założeniem tri-Ace i powstaniem serii Star Ocean – Tales of…właśnie wylało fundamenty pod wieloletnią serię, która trwa po dziś dzień. Gra bardzo, z naciskiem na BARDZO BARDZO, przypomina pierwsze Star Ocean, co nie dziwi, gdyż pracowali nad nią dokładnie Ci sami panowie. Interesująca historia, świetny soundtrack, nawet pomimo swoich 16-bitowych korzeni oraz ZADZIWIAJĄCO DOBRA OPRAWA GRAFICZNA, która stawia w cieniu swoją wieloletnią konkurentkę, serię FF (a raczej jej części z tego samego okresu czasu). Gra, dzięki kreatywnemu, nieoficjalnemu tłumaczeniu zyskała bardzo wiele i gorąco polecam, by się z nią zapoznać - o ile nie zraża Was era 16-bitowych kreacji, oczywiście. Jeden z mroczniejszych Talesów, nie stroniący od humoru, zarazem. Gra posiada więcej wolności i większy, dużo większy świat, niż takie FFXIII.. Jedna z gier, która POWINNA OTRZYMAĆ PEŁEN REMAKE. Niestety, pewnie ze względu na prawa autorskie, nigdy takowego się nie doczekamy…



3. Tales of Berseria


OOOOH yeah baby! Było o mroku? To czas na najnowszą odsłonę serii i Velvet. Berseria otwiera pierwszą trójkę z przytupem. Po niezbyt udanej Zestirii z obawą patrzyłem na jej prequel – obawy dość szybko zostały rozwiane i nawet cenzura jednej z pierwszych scen w grze, nie zepsuła mi zabawy. Napisałem recenzję tej gry, którą możecie znaleźć pod tym linkiem: (przynajmniej mam wymówkę, by się zbytnio nie produkować teraz)
steamcommunity.com/id/mroczna_sarna/recommended/429660

W skrócie: mrok, historia, która jest jedną wielką tragedią, co jak na Talesy jest rzadko spotykane, ciekawe plot twisty, bardzo dobrze napisana główna postać (Velvet), oraz bohaterowie nam towarzyszący, mający swoje własne cele, problemy, motywy i wewnętrzne rozterki (Magilou). Gra nie jest perfekcyjna i dostajemy tu wypełniacze (w postaci Rokurou i jego brata, którzy mogliby zostać wycięci z gry i fabuła zupełnie nic by na tym nie straciła). Ale niech mnie dunder świśnie, jeśli system walk nie jest RE-WE-LA-CY-JNY! Jest to system, któremu najbliżej do tego z Graces f! Masa frajdy, epickie Mystic Artes, arty łączone, świetna muzyka, voice acting na poziomie (choć do tego najlepszego w serii, trochę mu brakuje) i minigierka, która nawiązuje do WSZYSTKICH CZĘŚCI SERII. Czego chcieć więcej? Na dodatek, gra jest multiplatformowa z porządnym portem PC. Brać i grać, bo grzech nazywać się fanem Talesów i nie znać krucjaty Velvet! Długo wahałem się, czy nie Velvet nie powinna stać na drugim miejscu i różnica jest naprawdę minimalna…aha, a tak poza tym, to…”who told you…that you can use ITEEEEEEMZZZ!”


2. Tales of Xillia 2


Niedoceniany i niesłusznie pomijany sequel, który jest O NIEBO lepszy od poprzednika. Ton, narracja i fabuła mocno się tutaj zmieniają – nie jest ani wesoło, ani kolorowo. Od początku czuć, że coś wisi w powietrzu. Tak jak w przypadku Berserii, tak i tutaj – historia to typowa tragedia. Przy obydwu grach uroniłem niejedną łzę…choć Xillia 2 przemawia do mnie bardziej, ze względu na swoją wiarygodność. Nie zagłębiając się w szczegóły – jedna z najważniejszych (jeśli nie najważniejsza) z walk fabularnych w grze, niesie ze sobą taki ładunek emocjonalny, że człowiek ma ochotę rzucić padem o ziemię i krzyknąć coś wprost do bohaterów. Ja chyba lubię takie mroczne, smutne historie :D Xillia 2 zostawiła mnie pogrążonego w smutku, rozdartego, z większą ilością pytań, niż na początku przygody. Co jeszcze? W porównaniu z pierwszą Xillią, bohaterowie - ich animacje i szkice – są po prostu dojrzalsze. Nie drażni już ani Leia, ani Elize. Główny protagonista, owszem, jest niemy – ale wychodzi mu to na dobre, gdyż Marta mówi tyle, że wystarcza to za cały batalion protagonistów. Dojrzała historia, ulepszony system walk z fabularnym twistem (nie będę oczywiście omawiał) oraz jazz…dużo jazzu. Aha, no i koty. Dużo kotów. Najbardziej koci Tales ever. Jeśli nie graliście, to shame on you! Kocham i żądam reedycji tej gry na PC/Switcha/PS4. Gra ma jeden minus. Główny bohater w bardzo głupi sposób już na początku gry daje się złapać w sidła kredytu, który spłacamy do końca gry. Nie możemy gromadzić większej ilości gotówki, gdyż czy tego chcemy czy nie, przychodzi do nas najbardziej uroczy komornik na świecie i zabiera nam, co pańskie. Wspaniała gra.


NUMER 1

TALES OF VESPERIA
Zanim jednak przejdziemy do pierwszej pozycji, Yuri ma coś do przekazania. Ważna informacja, dla tych, którzy myślą o zagraniu w Vesperię. Najpierw zobaczcie to! Nie jest obowiązkowe, ale dzięki temu, lepiej wsiąkniecie w fabułę samej gry i bohaterów:



A teraz już o Vesperii, co to ja miałem. No tak, najlepszy Tales w historii – w mojej opinii, bo to moja lista przecież. Tales of Vesperia jest po prostu zajebista i na tym mógłbym zakończyć wywód, bo nie chce mi się pisać, jest późno i mam ochotę robić coś innego :D Wersję Definitive na pewno będę recenzował, kiedyś pisałem recenzję oryginalnej wersji na X360, jednak ta gdzieś mi zaginęła – mówi się trudno. Dlaczego numer 1? Zanim zacznę wymieniać, TO JEST NAJLEPIEJ ZLOKALIZOWANY TALES EVER. Jakość prawie jak u XSEED w serii Trails.

a) BOHATEROWIE. Najlepsza paczka protagonistów ze wszystkich Talesów i jedna z najlepszych w jrpgach w ogóle. Bezdyskusyjnie. Yuri, najlepszym głównym bohaterem, często się z nim identyfikuję (może to dlatego)
b) MASKOTA. Będąca zarazem jednym z bohaterów. NAJLEPSZA MASKOTA, REPEDE powinien być oficjalnym zwierzem serii. Kocham Repede, w przeciwieństwie do innych maskot, ma on głębię i charakter. No i jest uroczy w The First Strike.
c) JUDITH, RITA – lubię silne postacie kobiece, przede wszystkim pod kątem charakteru, nie jakieś miałkie księżniczki.
d) VOICE ACTING – NAJLEPSZY W HISTORII SERII!!! Troy Baker jako Yuri – dziękuję, to wystarczy, do widzenia – VA jest na najwyższym poziomie, niestety, w żadnym późniejszym Talesie nie udało się tego osiągnąć.
e) MUZYKA – są nuty typowo Star Oceanowe, a to tylko na plus (Burning Fighting Spirit) oraz Fury Sparks. Tak, jak w Xillii 2, Sakuraba jazzuje, tak tutaj idzie bardziej w swoje korzenie, czyli prog rocka. Palce lizać (a raczej uszy), szkoda, że tak niedoceniany jest ten OST.
f) GRAFIKA – to zabrzmi dziwnie, bo to Tales sprzed 10 lat, mimo to, uważam, że jest to NAJŁADNIEJSZY Tales po dziś dzień, ze względu na styl artystyczny jaki obrano przy produkcji. Vesperia miażdży w tym aspekcie nawet Berserię – szkoda, że Namco nie zdecydowało się na powrót do takiego stylu graficznego
g) SYSTEM WALK – łączący starą generację (Symphonia) z nową (Xillia). Nie dorównuje temu z Graces f, jest dużo uboższy, ale nadal, baaardzo płynny, responsywny i sprawiający masę radochy! To chyba pierwszy Tales, w którym masterowałem jak najdłuższe kombosy, gdyż sprawiało mi to po prostu frajdę.
h) Damn! Ile lat czekałem na tę wersję gry? Ile petycji podpisywałem na przestrzeni lat? To chyba o czymś świadczy – że mam fizia na punkcie tej gry :D

Gra ukaże się w wersji kompletnej (z wszystkimi dlc wkomponowanymi, łącznie z zawartością wersji ps3, która była tylko dla Japonii). Można kupić na Switcha, PS4, Xbox One oraz…Steam! (PC). Jako, że tylko wersja PC oferuje rozdzielczości 4k i pełne 60FPS, jest tańsza i port powstaje przy współpracy z polskimi programistami z firmy QLOC (oni są odpowiedzialni za świetnie zrobioną Zestirię na PC), to polecam właśnie tę wersję gry. Będzie prawdziwie Definitive Edition! Osobiście, kupiłem Vesperię na Steamie w przeciągu pięciu minut od jej pojawienia się w sklepie. Dodatkowo, sprowadzam z Europy wersję kolekcjonerską (PS4), gdyż muszę mieć steelbook z Repede, będzie w kolekcji. Przy okazji, zamówiłem też figurkę Repede, którą można dorwać tylko w sklepie namcobandai. Myślę, że jako fan(atyk), spełniłem swój święty obowiązek należycie. Vesperia jest najlepszym Talesem w historii serii i jeśli macie inne zdanie, to poprzyjcie je swoimi argumentami. Czekam, wraz z Repede!

Omegarevolution popisuje się (to również jego ulubiony Tales):


Trailer E3 wersji Definitive:


Trailer Anime Expo wersji Definitive:

Moar trailer:


Fury Sparks (extended):

"First he takes your coin...then he takes your school...then he takes your heart...
and now he takes your tears" - Sen no Kiseki


Sora no Kiseki 2nd chapter

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Donacja

Kto jest online

Odwiedza nas 87 gości oraz 4 użytkowników.

  • Noel Kreiss
  • Pan Talerz
  • TheDia2blo
  • Veldrim

Nowy poziom!

  • Veldrim za 4 dni awansuje na nowy poziom! (30)
  • Shanotto za 5 dni awansuje na nowy poziom! (25)
  • SirXan za 5 dni awansuje na nowy poziom! (35)