Forum

Nasze projekty

Tales of Berseria, czyli historia krwią zbrukana

  • Noel Kreiss
  • Noel Kreiss Avatar Autor
  • Wylogowany
  • MOG
  • MOG
  • Ludzie są źli, kupo!
Więcej
2017/02/13 20:28 - 2017/02/13 20:54 #10956 przez Noel Kreiss
Użytkownik Noel Kreiss stworzył temat: Tales of Berseria, czyli historia krwią zbrukana
Tales of Berseria jest najnowszą odsłoną serii Tales of, szesnastym tytułem podserii Mothership, prequel do Tales of Zestiria. Jest to jRPG stworzone przez Bandai Namco Entertainment. Ta seria liczy już sobie blisko 22 lata i nie zapowiada się, żeby miała zwolnić.

Przez blisko ostatnie 2,5 tygodnia grałem w Tales of Berseria z kilkoma przerwami. Jednym z głównych powodów było dość rewolucyjne jak na tą serię podejście do głównego bohatera: tą rolę dano młodej kobiecie, a nie jak bywało w poprzednich częściach młodym mężczyznom, jak również do motywacji bohatera kierującymi jego, a w tym przypadku jej, wyborami i ostatecznym celem. Co prawda mieliśmy już kobietę w "głównej" roli w serii, w Tales of Xillia, lecz tam dzieliła ona tą rolę z Judem Mathisem, studentem medycyny. Protagonistką gry, o której tak tu dość okrętnie opowiadam, jest Velvet, więc zaczniemy tą recenzję od chyba najważniejszego punktu w każdej grze: postaci.

Postaci

Tales of Berseria odznacza się wyjątkowo bogatą i niestandardową główną drużyną jak na typowe jRPG:

Velvet jest młodą kobietą okrutnie doświadczoną przez los. Od pamiętnych wydarzeń sprzed trzech lat pała wielkim gniewem i chęcią zemsty na człowieku, które odebrał jej to co najcenniejsze. W czasie swych podróży Velvet nie zawaha się wykorzystać nikogo i niczego, by jej marzenie ziściło się. Jednak pod wpływem pewnych wydarzeń i ludzi jej dawna życzliwość i pogoda prześwitują spod powłoki egoizmu. Od wydarzeń sprzed trzech lat jej lewa ręka została naznaczona skazą i potrafi zamienić się w okropne szpony, dzięki którym żywi się wysysając życie z każdego kogo napotka.

Rokurou jest demonem, któremu w głowie jest tylko walka i pokonanie tego, którego nienawidzi wręcz do szpiku kości. Mimo to, odznacza się wielką obowiązkowością i pogodą ducha, jak również wielką troskliwością.

Magilou, tajemnicza wiedźma z opasłymi tomiskami przypasanymi do jej bioder. Z pozoru jest znudzona życiem, ma wszystko gdzieś i ma dość specyficzne poczucie humoru. Jednak w miarę rozwoju fabuły sekrety jej przeszłości wychodzą na jaw.

Laphicet, chłopiec malak, z początku jest tylko numerem i wykonuje to co mu się karze. Przygoda, którą przeżywa z Velvet jest kluczem do jego rozwoju osobistego. Dawno w Talesach nie było tak dobrze rozwijającej się postaci.

Eizen, pirat malak, będący pierwszym oficerem w bandzie Piratów Aifreada. Jest on wolnym malakem, co jest wręcz ewenementem w świecie gry. Jest niezwykle poważny, ale powiedz mu o jakimś starożytnym relikcie, to już jest pierwszy do jego zdobycia.

I Eleanor, egzorcystka tak czysta i świadoma swoich niedoskonałości, że można pomyśleć, że w towarzystwie tylu czarnych grywalnych charakterów kompletnie nie znajdzie miejsca. A jednak... Tajemnice, które odkrywa zmieniają jej postrzeganie na świat jakie narzuciło jej i całemu Midgandowi Opactwo.

Jest to jeden z najlepszych składów w serii, a co niektóre postaci niegrywalne też również są rozbudowane charakterologicznie. Moim zdaniem: 5/5

Fabuła
Historia zaczyna się mrocznie i pozostaje w takim klimacie do końca. Wspomniana wcześniej Velvet doświadcza strasznych przeżyć, które zmieniają ją na zawsze i kierowana silnymi emocjami decyduje się zabić tego, który w ciągu jednej nocy wyrządził jej wielką krzywdę. Bardzo szybko przekonujemy się co jest motywem przewodnim gry: emocje kontra rozsądek. Czy nie działając pod wpływem emocji nie szerzymy chaosu i zniszczenia? Czyż nie rozsądniej byłoby podejść do wszystkiego na spokojnie, kalkulując wszystkie "za" i "przeciw" i wybierając najefektywniejszą opcję? Są to pytania, które gra systematycznie porusza aż do samego końca historii.

W czasie gry dowiemy się również jak każdy żyje; tu też duży nacisk jest kładziony na emocje, jak również inne "przyziemne" rzeczy, takie jak sen i jedzenie. Każda postać jaką napotkamy ma swoją definicję życia, ale głównie chodzi o jedno: niezależność od tego co mówią inni.

Nawet zadania poboczne są związane z głównymi motywami gry. Moja ocena: 5/5

Grafika

Tales of Berseria działa na silniku graficznym poczciwego Tales of Xillia. Dla niektórych może to się wydawać wręcz głupie, żeby używać tak starego silnika, a jeszcze zważywszy na fakt, iż ta gra jest prequel to Tales of Zestiria raczej nie można liczyć na ciekawe lokacje. Jednak tu się mylicie! Tales of Berseria oferuje rożnorakie krajobrazy od jesiennych pejzaży, po malownicze tropikalne plaże, na górach pokrytym białym puchem kończąc. W wielu miejscach można rozpoznać lokacje z Tales of Berseria dla tych co grali w tę grę i są co bardziej dociekliwi.


Port PC jest świetnie zrobiony: jest bardzo dużo opcji graficznych do wyboru i ktoś nie posiadający supernowego komputera czy też laptopa będzie mógł bez przeszkód grać. Można między innymi stawić filtrowanie, odległość rysowania obiektów, rozdzielczość, antyaliasing i wiele innych rzeczy.

Kolejne 5/5.

Grywalność

W grze jest multum różnego rodzaju minigier i nie trzeba skończyć ani jednej, by przejść grę: tu stanowią one jedynie dodatek. Chcesz się sprawdzić w roli kelnera? Proszę bardzo! Udaj się do tawerny w stolicy i przekonaj się na własnej skórze, że to nie jest łatwy kawałek chleba. Lubisz karcianki? Nie ma problemu! Po świecie w różnego rozmiarach miejscowościach są ludzie, z którymi możesz zagrać w karty z wizerunkami postaci z poprzednich Talesów. A może sądzisz, iż skoki na odległość to pestka? Jest i to! Puszczaj kaczki no wodzie maskotką gry.

Łamigłówki w lochach również występują, chociaż większość z nich nie stanowi tak wielkiego problemu jak to niektórzy pamiętają z chociażby Tales of Graces. Mamy tu takie rzeczy jak zapalanie pochodni, napełnianie czar, czy też podwójne bariery. Nie są to wybitnie trudne rzeczy, ale niektórych mogą nieco zniechęcić, ale przynajmniej większość łamigłówek się powtarza i żaden loch nie ma unikatowej.

Jeszcze jednym bardzo dobrym rozwiązaniem według mnie są oznakowane rozmowy na mapie: jeśli ktoś często przegląda mapy i zwiedza każdy zakamarek mapy może często znaleźć na nich zaznaczoną rozmowę (zielony wykrzyknik w chmurce). Niezależnie od tego gdzie jesteś można na bieżąco śledzić, czy jak kto woli wypatrywać, dodatkowych dialogów i zdarzeń, które jeszcze bardziej pozwalają graczowi na przypatrywanie się rozwojowi postaci. Kiedyś to było dość trudne grać bez pomijania różnych mniej czy bardziej przydatnych zadań i rozmów pobocznych, ale wraz z rozwojem serii ten aspekt się poprawia i w Tales of Berseria jest to chyba najlepiej zaprezentowane.

Prawdopodobnie to tu też można podciągnąć, a mianowicie skity: wzorem Tales of Zestiria skity są bardziej "animowane", żywe. Nie tylko postaci grywalne, lecz również niegrywalne nierzadko biorą udział w tych pobocznych rozmówkach, których nie aktywuje się tak jak w poprzedniczce tylko w punktach zapisu i gospodach, a wszędzie gdzie popadnie. Również sam system skitów przeszedł rewolucję: poprzez tła odpowiadające danej sytuacji, przybliżone obrazy postaci, kończąc na pełnoekranowych "stillach" przedstawiające postaci w różnych pozach i sytuacjach.

Tu daję 5/5.

Walki

W przeciwieństwie do Tales of Zestiria, Tales of Berseria nie oferuje tak supersilnej i superzłamanej mechaniki jaką jest armatus, którym można było spamić na lewo i prawo: tu każda postać ma swój unikalny styl walki, który jest podkreślony przez mechanikę Wyzwalania Ducha (Break Soul), która odnawia HP i BG użytkownika. Velvet oferuje kopnięcia i atakami ostrzem przymocowanym do jej prawej rękawicy, a jako Wyzwolenie Ducha jej lewa ręka zamienia się w demoniczne ostrze, nabywa unikalnych statusów w zależności od wroga którego uderzy i wyzwala specjalne zdolności, gdy efekt Wyzwolenia Duszy wygasza. Rokurou oferuje szybkie cięcia i nakładanie statusów, a jako Wyzwolenie Duszy może kontrować jednak jest to sztuka dość trudna do opanowania. Laphicet atakuje papierem z zaklętą w nim maną i używa głównie magii bezżywiołowej, a jako Wyzwolenie Duszy ma barierę chroniącą drużynę od obrażeń. Eizen używa pięści z pomocą many, a z zaklęć panuje nad ziemią i wiatrem, natomiast jako Wyzwolenie Duszy może obrzucić przeciwnika z powietrza czarnymi kulami, gdy ten jest oszołomiony lub leży na ziemi. Magilou używa Strażników, którzy dają jej duży zasięg, a z magii specjalizuje się w ogniu i wodzie, natomiast jako Wyzwolenie Duszy może absorbować zaklęcia przeciwników i zakumulowaną manę wyzwolić w formie unikalnego zaklęcia. Eleanor preferuje szybkie cięcia i dźgnięcia włócznią oraz zaklęcia, które są bazowane na zaklęciach z poprzednich części, a jej Wyzwolenie Duszy wyrzuca przeciwnika w powietrze.

Jeśli ktoś się martwi, czy żeby wskrzesić współtowarzysza w walce będzie musiał używać Butelek Życia, to ja go już uspokajam: zaklęcia wskrzeszające powracają. No i tyle byłoby z tych dobrych wieści na temat magii: zaklęcia lecznicze nadal polegają na A.ATK użytkownika i A.DEF celu, jak również wszystkie postaci władające magią mają mało zaklęć leczniczych, które jak w Tales of Zestiria usuwają negatywne statusy, zamiast stworzyć dwie, góra trzy, dedykowane do leczenia.

Moja ocena: 4.5/5

Muzyka

Muzykę do gry w całości skomponował Motoi Sakuraba. Motywy lochów, miast, postaci i walk są dość zróżnicowane i charakterystyczne, natomiast muzyka w lokacjach polowych jest dość sztampowa, gdyż większość tego typu utworów brzmi jak jakaś aranżacja z któregoś poprzedniego Talesa i ma się wrażenie, że nie gra się w Tales of Berseria, a właśnie tego Talesa. W kilku lokacjach są użyte motywy muzyczne z Tales of Zestiria, co jest dość zrozumiałe ze względu na to, iż ta gra jest prequel do niej, chociaż przy niektórych minigrach można usłyszeć muzykę z innych Talesów, głównie w ramach sentymentalizmu.

Tu stawiam 4.0/5.

Podsumowanie
Grę oceniam na 4.75/5. Posiada ona wspaniałą fabułę, wielowymiarowe postaci, barwne i różnorodne lokacje jak i masę zadań pobocznych. Muzyka mogłaby być bardziej wyrazista, ale nie jest źle. W ciągu gry można natknąć się na niewiele niezgodności pomiędzy dubbingiem i napisami (ANG/ANG), chociaż przy końcu gry wiele skitów dotyka ten problem, a zdarzają się nawet brakujące pliki dubbingowe w przynajmniej jednym wydarzeniu pobocznym, jak i inne drobne niedociągnięcia.

Bardzo polecam Tales of Berseria. Jest to dość "przyjemna" gra na te chłodne zimowe wieczory, wręcz sam raz bym powiedział. Sugeruję zaopatrzyć się w karton chusteczek na otarcie łez i przygotować się na zawroty akcji, gdyż będzie szok i zdumienie. ;)



Mówcie mi "Wikipedya." :P
Ostatnia edycja: 2017/02/13 20:54 przez Noel Kreiss.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Donacja Discord

Kto jest online

Odwiedza nas 92 gości oraz 0 użytkowników.

Nowy poziom!

  • polki90 za 2 dni awansuje na nowy poziom! (35)
  • Yume za 4 dni awansuje na nowy poziom! (34)